23 sie 2014

Jak PNH uratowało mego konia*


(z krainy pagórków cz. 2)

Odprowadzałam Truskawkę na padok. Po raz nie-wiem-który przechodziłyśmy obok urządzenia z poniższych zdjęć (głupia baba, taki skrót sobie wymyśliłam, na którym pewnie oszczędzałam szalone 30 sekund).  Nie jestem pewna, do czego ono służy,  ale nie jest małe - na oko 1,5 m x 3 m.  Na zdjęciu drugim postawiłam gównoszufelkę, żeby pokazać skalę.




Na zdjęciach toto jest w pozycji stojącej, ale jak przechodziłyśmy, leżało na płask. 

Idziemy, nagle Truskawka się szarpnęła i widzę, że to urządzenie wisi na jej kantarze, a ono leci do tyłu i staje dęba. Nie wiem, jak to się stało, że nie spanikowałam. Zdążyło mi tylko przemknąć przez głowę, że nie mogę puścić uwiązu, bo jak z tym żelastwem poleci, to już nic jej nie uratuje. Więc trzymałam i starałam się spokojnie do niej mówić. Na szczęście moja metoda nie została wystawiona na próbę. Po dwóch-trzech krokach do tyłu Truskawka zatrzymała się. Podeszłam. Okazało się, że uwiąz zaczepił się o taki element:


Truskawka spokojnie odczekała, aż ją odczepię. A ja do tej pory nie potrafię zrozumieć, jak to się stało. Naprawdę, nawet gdybym się bardzo starała, nie byłoby mi łatwo przyczepić uwiąz do tej pętelki. 

Gdzie tu PNH? Otóż w ramach gry w jeża PNH uczy, żeby konie nie panikowały, gdy coś je ciągnie za mordę**. Do tej pory zastosowanie tego było raczej widowiskowe: jak mój koń nastąpił na linę przyczepioną do kantara i nie szarpał się, tylko przestawiał nogę, słyszałam, jaki ten koń grzeczny. Teraz najprawdopodobniej uratowało to Truskawce życie.  Co nie zmienia faktu, że sytuacja miała miejsce przez mój brak wyobrażni.
  

*notka dedykowana tym osobom, które nie rozumieją i nie starają się zrozumieć, na czym polega "natural horsemanship", natomiast kwestionują wszystko, czego ono uczy ustawiając w tle siebie i swoje poczynania jako wzór i jedyną słuszną metodę postępowania z końmi - czyli wielu użytkownikom pewnego ogólnopolskiego forum. 
** mimo że osobiście tego nie widziałam, nie wątpię, że inne szkoły też tego mogą uczyć.  Ale na pewno nie jest to coś, czego standardowo konie są uczone. Wnioskuję to z faktu, jak ludzie się dziwią, gdy widzą, że moje konie nie szarpią się, gdy nadepną na uwiąz. 



Brak komentarzy: