27 wrz 2013

Kicha

Moja instruktorka wyprowadza się z Warszawy. Ostatnią lekcję miałam w niedzielę. Tak mnie to zdołowało, że w ogóle nie chce mi się wsiadać na konia.

25 wrz 2013

Stworzyłam potwora

Po co się ruszać jak można stać? Takie było główne życiowe motto mojego kopytnego. Do czasu. Game of Contact, skrupulatne nagradzanie każdego przypływu energii, zmiana żarcia, trochę czasu na zbudowanie kondycji i ... mam rakietę bez hamulców. Przejścia w górę wykonuje na pomyślenie. Przejść w dól wcale. Znałam teorie wahadła, ale żeby aż tak? Ze skrajności w skrajność? Wczoraj udało mi się dostać przejścia do stępa dopiero po 20 czy 30 kółkach na ujeżdżalni galopem. Beze mnie, ale za to z brykami, dodaniami i ganianiem własnego ogona. Jak się zasapał, to dopiero zaczął szukać innej odpowiedzi, niż dotychczas. Nigdy nie myślałam, że umiejętność zsiadania w biegu będzie przydatna przy moim koniu...

14 wrz 2013

Który zmysł? I had a dream

Nie, nie porównuję się do Martina Luthera Kinga*, ale miałam sen ...

Tło:

Po przeprowadzce do obecnej stajni Duszek i Truskawka stali w stajni korytarzowej, bo trzy boksy angielskie były zajęte. Potem wyjechaliśmy na wakacje, po powrocie miała być przeprowadzka do angielskiej. Ale zamiast w angielskiej spali na małym padoku przed stajnią.

A teraz do rzeczy:

Przyjechałam dziś do stajni i w jakiejś luźnej rozmowie powiedziałam, że dziś w nocy mi się śniło, że spałam w jednym z boksów angielskich. Na to Daniel (stajenny) spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem i pyta, czy naprawdę to mi się śniło. Naprawdę naprawdę (swoją drogą ciekawe, że pamiętałam ten sen, rzadko mi się to zdarza). Wtedy Daniel powiedział, że dziś w nocy po raz pierwszy moje konie spały w angielce. Na "sypialnym padoku" zrobiło się mokro, więc wprowadził je do boksów. Wczoraj w stajni nie byłam, z Danielem nie rozmawiałam i ani planów Daniela ani stanu "sypialnego padoku" nie znałam.

Jak to nazwać? Zbieg okoliczności? Przeczucie? 

*zresztą on powiedział "I have a dream"

7 wrz 2013

Jak biec do końca, potem odpoczniesz...

Za półtorej godziny w naszej okolicy będzie koncert SDM. Chciałabym pójść, tyle lat ich już nie słyszałam. Skojarzenia jak najbardziej pozytywne, z czasami wiary, nadziei i miłości :) Tak zwany rozsądek zatrzymał mnie jednak w domu - rzeźbię w dyplomie, i tak mam czasu bardzo mało, a pozwoliłam sobie na wyrwanie się w góry...

Usłyszeć i zobaczyć kruka, choć tym razem - od dołu (poprzednio w tym rejonie widziałam go przelatującego pode mną).

Nie wiem jeszcze, czy starczy mi czasu, żeby jutro odwiedzić stajnię. Ruda znowu upodobniła się do małego konia zimnokrwistego, ma wielki grzebień tłuszczowy na szyi :( Nie sprawdzałam czy kuleje, stała w boksie. Trudno, muszą jeszcze wytrzymać. Dostają suplementację mineralną - i chodzą już znów na "swój", "mały" padok.

...potem odpoczniesz, cudne manowce...
...cudne manowce, cudne, cudne manowce...

2 wrz 2013

Fizyczne zmiany


Było o psychice, teraz będzie trochę o "fizyce". 

Równowaga Truskawki: użytkowanie

Nie wiem, czy całe Mazury sa górzyste/pagórkowate, ale nasze wakacyjne rejony są właśnie takie. Naturalnie wykorzystuję to i staram się, żeby konie miały jak najwięcej możliwości poruszania się po tych górkach. W zeszłym roku zaobserwowałam, że Truskawka nie potrafi zejść z górki stępem, musiała rozpędzać się do kłusa. Z kolei u nas płasko jak na stole, górek brak i przez rok nie miałam możliwości zweryfikowania tej obserwacji.  Dopiero teraz była kolejna okazja.  Już potrafi.   


Kopyta Duszka: ruch 

Duszek generalnie ma kiepskie strzałki w przodach. Wąskie, z głębokim rowkiem środkowym, tendecją do podgniwania. W bardziej stromym kopycie strzałka wygląda jak przecinek. Poniżej zdjęcie tego kopyta po 4 tygodniach całodobowego padokowania na 6-hektarowej dzikiej łące. Niestety, nie mam zdjęcia z przecinkiem, do porównania.  Niestety, niedługo będę mogła takie zdjęcie zrobić.