Coś pisałam, że z Wiedźminem nie mamy problemów zdrowotnych, prawda?.. Chyba usłyszał i już mamy. Kuleje na prawy przód. Koronka lekko cieplejsza. Zobaczymy co się wykluje.
Do tego mamy zgrubienie na kręgosłupie, w rejonie tylnej części siodła, wymacane przez Basię. Skojarzyłam od razu z dziwnym ciąganiem zadnich nóg za sobą, które zaprezentował jak po niego przyjechałysmy. Grrr... wsiadanie na dwulatka, to powinno być karalne :( Będziemy wątek rozpracowywać, na pewno przed solidniejszą niż wsiadanie i stęp pracą z siodła.
Brytania już w porzadku, oby stan się utrzymał.
Kryzys był jeszcze po odrobaczeniu - wróciła biegunka, objawy lekkiego niepokoju (kładła się, podwyższone tętno), ale ogólnie spokojna. Wet czekał w pogotowiu, ale nic więcej się nie działo. Po trzech dniach kupska wróciły do normy i koń poszedł na padok od poniedziałku. Póki co, nic się nie dzieje, tylko zalecenie powtórki odrobaczania za 3 tygodnie.
Półtora tygodnia temu się werkowałyśmy - trochę energiczna była po staniu w boksie, więc na lonżowniku etap kopystkowo-nożowy. Przy okazji zauważyłam jak wyładniała :)

Moja pozycja wielce nieergonomiczna, muszę się pilnować. Z Campiną jakoś mi łatwiej ;)
Campina miała zrobione badanie krwi - wszystko w porządku, obcięta treściwka do śladowej ilości i mam nadzieję, że mięśniochwat nie wróci. Jeszcze w kolejce stoi następne "dziwactwo właścicielki" - zażyczyłam sobie testu na selen. Bo wet powiedział, że dawać suplement w ciemno nie jest za dobrze, a jak sam przyznaje, nigdy tego testu nie robił. Czyta, rozpoznaje, w laboratoriach wypytuje, a ja będe płacić ;P Zobaczymy ile. No cóż, nie chcę ryzykować kolejnego pojawu sztywnego dupska.
A z weselszych tematów: w sobotę mamy spotkanie naturalsów z okolicy. Kto chętny, zapraszamy. Mam nadzieję, że pogoda dopisze, nic więcej się nie pochrzani i da radę zorganizować jakiś play-day :)