7 lip 2014

Trzydniówka czyli sposób na obiboka

trzydniówka = piątek, sobota, niedziela (4-6 lipca)
obibok = Duszek oszczędnie wydatkujący energię na ujeżdżalni

Piątek
Dzień wolny od pracy, tzw. "fabryka" zamknięta. Naturalnie żadne wyjazdy na długi weekend nie wchodzą w rachubę. Stajnia i tylko stajnia.

Skwar z nieba się leje. Duszek w każdym chodzie porusza się w tempie dystyngowanym. Ja ledwo zipię, ale wiem, że tempa Duszka nie ma co zwalać na upał. Pod trenerką ma wigor bez względu na okoliczności zewnętrzne. Jak wsiadam po niej, czuję ten wigor i innego konia. Szukam pomysłu na pobudzenie Duszka in lieu of trenerka.


Sobota
Na ujeżdżalni patelnia. Mam pomysł na in lieu of trenerka: w ramach rozgrzewki jedziemy drogą od stajni, potem zawracamy i galopujemy pod górkę do stajni.

Do stajni Duszek galopuje z życiem, ale jestem świadoma, że spowodowane jest to kierunkiem i żadnej mojej w tym zasługi nie ma (no, może poza samym pomysłem). Koniec drogi, zawracamy, ma być powtórka. Nawrót nie spodobał się Duszkowi. Bunt. „No bo jak to? Galopowaliśmy w kierunku stajni, jesteśmy prawie w domu i mamy zawracać?????”  Podyskutowaliśmy, podyskutowaliśmy, moja argumentacja okazała się silniejsza. Jak już pojął, że nie ma gadania, że trzeba iść, rozluźnił się i szedł ładnie. Z powrotem znowu ładny, energiczny galop. Jedziemy na ujeżdżalnię. 

Na ujeżdżalni mamy wigor! Pomysł in lieu of trenerka zadziałał!  

Niedziela
Patelnia to już historia. Teraz grill w połączeniu z sauną. Taki zestaw nie sprzyja szybszym ruchom. Więc po króciutkim przetestowaniu zagalopowań (bo miałam dwóch kibiców, którzy chcieli zobaczyć, jak rudy galopuje) zmiana planu: idziemy na stępa „z górki-pod górkę”. Jest to jeden z elementów planu treningowego przygotowanego dla mnie na wakacje (po 10 zejść/wejść). Żeby uniknąć zakwasów, przed wyjazdem planuję zrobić to ćwiczenie kilka razy, stopniowo zwiększając ilość nawrotów. A przy okazji będzie to dobra nauka, że droga w kierunku do stajni nie oznacza powrotu do stajni.


Tym razem przy nawrocie buntu nie było, tylko delikatne testowanie „Na pewno muszę tam iść? Muszę? To idę”. Duszkowy plan został zrealizowany. Truskawce odpuściłam.