trzydniówka =
piątek, sobota, niedziela (4-6 lipca)
obibok =
Duszek oszczędnie wydatkujący energię na ujeżdżalni
Piątek
Dzień wolny od
pracy, tzw. "fabryka" zamknięta. Naturalnie żadne wyjazdy na długi
weekend nie wchodzą w rachubę. Stajnia i tylko stajnia.
Skwar z nieba
się leje. Duszek w każdym chodzie porusza się w tempie dystyngowanym. Ja ledwo
zipię, ale wiem, że tempa Duszka nie ma co zwalać na upał. Pod trenerką ma wigor
bez względu na okoliczności zewnętrzne. Jak wsiadam po niej, czuję ten wigor i
innego konia. Szukam pomysłu na pobudzenie Duszka in lieu of trenerka.
Sobota
Na ujeżdżalni
patelnia. Mam pomysł na in lieu of trenerka: w ramach rozgrzewki jedziemy drogą
od stajni, potem zawracamy i galopujemy pod górkę do stajni.
Do stajni
Duszek galopuje z życiem, ale jestem świadoma, że spowodowane jest to kierunkiem
i żadnej mojej w tym zasługi nie ma (no, może poza samym pomysłem). Koniec drogi,
zawracamy, ma być powtórka. Nawrót nie spodobał się Duszkowi. Bunt. „No bo jak
to? Galopowaliśmy w kierunku stajni, jesteśmy prawie w domu i mamy zawracać?????” Podyskutowaliśmy, podyskutowaliśmy, moja
argumentacja okazała się silniejsza. Jak już pojął, że nie ma gadania, że trzeba
iść, rozluźnił się i szedł ładnie. Z powrotem znowu ładny, energiczny galop. Jedziemy
na ujeżdżalnię.
Na ujeżdżalni
mamy wigor! Pomysł in lieu of trenerka zadziałał!
Niedziela
Patelnia to
już historia. Teraz grill w połączeniu z sauną. Taki zestaw nie sprzyja szybszym
ruchom. Więc po króciutkim przetestowaniu zagalopowań (bo miałam dwóch kibiców,
którzy chcieli zobaczyć, jak rudy galopuje) zmiana planu: idziemy na stępa „z górki-pod
górkę”. Jest to jeden z elementów planu treningowego przygotowanego dla mnie na
wakacje (po 10 zejść/wejść). Żeby uniknąć zakwasów, przed wyjazdem planuję zrobić
to ćwiczenie kilka razy, stopniowo zwiększając ilość nawrotów. A przy okazji będzie
to dobra nauka, że droga w kierunku do stajni nie oznacza powrotu do stajni.
Tym razem
przy nawrocie buntu nie było, tylko delikatne testowanie „Na pewno muszę tam iść?
Muszę? To idę”. Duszkowy plan został zrealizowany. Truskawce odpuściłam.