Moje konie jedzą jak fleje. Zwłaszcza Truskawka. Wyjmuje mordę z kubła, macha głową, trąca nosem kubeł – jednym słowem ma mnóstwo pomysłów na wywalanie jedzenia. Duszek, jako osobnik bardziej żarłoczny, raczaj trzyma mordę w kuble, ale od czasu do czasu musi się rozejrzeć i wtedy jedzenie leci na wszystkie strony.
W gruncie rzeczy nie jest to problem, bo straty w samym jedzeniu nie są aż tak duże. I nie byłby to problem, gdyby nie fakt, że w tym żarciu są suplementy. Wywalanie żarcia powodowało, że nie dostawały tych suplementów tyle, ile powinny, a w dodatku nie można było określić, ile ich naprawdę zjadły.
Żeby temu zapobiec, podawałam jedzenie z kubła-z ręki, tzn. trzymałam wiadro i nakierowywałam je tam, gdzie wędrowała końska gęba. Niezbyt mi się ta metoda podobała, gdyż asystowanie przy jedzeniu ograniczało mnie czasowo, a ponadto wydawało mi się to mało uprzejmie wobec konia, takie zaglądanie mu w talerz. Ale cóż było robić, upomnienia „morda w kubeł” nie skutkowały, innych pomysłów nie mialam.
Aż zobaczyła to Sylwia. Zobaczyła i wymyśliła poniższy patent.
Duszek po zakończonej konsumpcji:
Truskawka w trakcie konsumpcji:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz