25 wrz 2013

Stworzyłam potwora

Po co się ruszać jak można stać? Takie było główne życiowe motto mojego kopytnego. Do czasu. Game of Contact, skrupulatne nagradzanie każdego przypływu energii, zmiana żarcia, trochę czasu na zbudowanie kondycji i ... mam rakietę bez hamulców. Przejścia w górę wykonuje na pomyślenie. Przejść w dól wcale. Znałam teorie wahadła, ale żeby aż tak? Ze skrajności w skrajność? Wczoraj udało mi się dostać przejścia do stępa dopiero po 20 czy 30 kółkach na ujeżdżalni galopem. Beze mnie, ale za to z brykami, dodaniami i ganianiem własnego ogona. Jak się zasapał, to dopiero zaczął szukać innej odpowiedzi, niż dotychczas. Nigdy nie myślałam, że umiejętność zsiadania w biegu będzie przydatna przy moim koniu...

2 komentarze:

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

Potrafisz zsiadać w biegu? Jak to się robi? Też bym chciała.

dea pisze...

Haha, no w końcu masz folbluta, prawda? ;) Pokazał swoje prawdziwe ja :)