7 wrz 2013

Jak biec do końca, potem odpoczniesz...

Za półtorej godziny w naszej okolicy będzie koncert SDM. Chciałabym pójść, tyle lat ich już nie słyszałam. Skojarzenia jak najbardziej pozytywne, z czasami wiary, nadziei i miłości :) Tak zwany rozsądek zatrzymał mnie jednak w domu - rzeźbię w dyplomie, i tak mam czasu bardzo mało, a pozwoliłam sobie na wyrwanie się w góry...

Usłyszeć i zobaczyć kruka, choć tym razem - od dołu (poprzednio w tym rejonie widziałam go przelatującego pode mną).

Nie wiem jeszcze, czy starczy mi czasu, żeby jutro odwiedzić stajnię. Ruda znowu upodobniła się do małego konia zimnokrwistego, ma wielki grzebień tłuszczowy na szyi :( Nie sprawdzałam czy kuleje, stała w boksie. Trudno, muszą jeszcze wytrzymać. Dostają suplementację mineralną - i chodzą już znów na "swój", "mały" padok.

...potem odpoczniesz, cudne manowce...
...cudne manowce, cudne, cudne manowce...

Brak komentarzy: