17 sie 2013

Być, mieć, stawać się i ...?

Dzisiaj filozoficznie i zupełnie niekońsko (taki zniechęcacz).

Być. Razem. Było trudno, o krok od poddania się, ale walczyliśmy. Wygraliśmy tę bitwę. I jesteśmy. Było warto. Patrzą na mnie zielone oczy.


Mieć. Po to, żeby nie martwić się kolejnym dniem. Żeby być w komforcie. Żeby dzielić się tym, co się ma. Mieć, żeby być. Nie odwrotnie.

Stawać się. Być rośliną, która rośnie i wypuszcza wciąż nowe liście, kwiaty, owoce, drzewem, które daje cień. Nie patykiem, niesionym przez nurt. Być, aby się stawać. Nie chodzi o papier. Chodzi o to uczucie, kiedy zmienia się perspektywa. Kiedy udało się rozwiązać kolejną zagadkę. Lepiej zrozumieć świat.

Podać rękę. Przekazać to, co się wie. Pomóc w stawaniu się. Prowadzić. Pomagać tyle ile trzeba, dokładnie tyle. Nie ciągnąć. A później, już z oddali, obserwować efekty...
...i to jest piękne.

Brak komentarzy: