18 cze 2013

Miara postępu


Wczoraj dotarło do mnie, że w mojej jeździe na Truskawce nastąpiła zmiana. A mianowicie mam cel! Nie jest to już jazda „żeby przetrwać”, ale jazda w celu skierowanym na nią, nie na moje emocje. Na razie cel jest dość mizerny, ale ważne że w ogóle jest, bo to kroczek do przodu. 

Kobyła ma się nie rozpędzać. W odróżnieniu od rudego ona lubi szybko się poruszać. Generalnie chodów samodzielnie nie zmienia, ale w ramach danego chodu przyspiesza.  Jak przyspieszy, robimy kółka, ósemki, serpentyny, a gdy na prostej nie rozwinie prędkości nadświetlnej, chwalę i pozwalam wyciągnąć głowę.  Wczoraj udało mi się uzyskać kilka ładnych, spokojnych kłusów.  Jeśli dziś będzie jak wczoraj, spróbuję zrobić to samo w galopie w wersji limitowanej. Limitowanej, bo nie chcę jej zanudzić – w galopie mamy mniej strzał w kołczanie, spowalniaczem mogą być tylko kółka; ósemki i serpentyny wykraczają  poza zakres moim umiejętności.   

Brak komentarzy: