23 cze 2013

3, 4...

Tak, jak przewidywałam - w momencie kiedy zniknął problem z druga ścianą, trzecia i czwarta okazały się również "przejeżdżalne" bez dyskusji. Ruda nie ma jeszcze pełnego komfortu przy postoju w narożniku pomiędzy trzecią a czwartą ścianą - więcej się kręci, zamiast stać i skubać trawkę. Przećwiczymy to, ale to nic wielkiego i powinno się szybko dać rozwiązać. Za to teraz wyraźnie pewniej czuje się przy ścianie i testowa prośba od "odklejenie" spotkała się z protestem. Nie nalegałam - tylko sprawdziłam. Wiem nad czym kolejnym pracować.

Dzisiaj sesja wybitnie "lajtowa". Rozgrzewka z ziemi (na wolności), a później objechanie placu w obie strony z krótszymi albo dłuższymi postojami w narożnikach.

Jeszcze ciekawostka zaobserwowana w rozgrzewce z ziemi:
Poprosiłam rudą o okrążanie. Zawsze, nawet bez liny, wybierała małe koło, bardzo blisko mnie. "Trzymała mnie za rękę". Jeśli była na linie, krótka lina (3,7m) była luźna. Dziś odeszła naprawdę daleko (długiej liny by nie starczyło, koło mogło mieć z dziesięć metrów promienia), ale wcale nie uciekła. Miała ze mną kontakt taki, jak zwykle na tym mniejszym. Baaardzo to dla mnie interesująca obserwacja i mam pewne podejrzenia skąd to się wzięło - mianowicie z pracy z piątej strefy i z tego, że koń musiał nieco więcej odpowiedzialności przejąć na siebie. Przejął. Dał radę. Stał się pewniejszy siebie i ... już nie musi tak mnie trzymać za rękę. Czyż to nie jest ciekawe? Próbowałam ją wcześniej na kole odsuwać chodami bocznymi - nawet jeśli niechętnie się w końcu oddaliła, zaraz wracała się "przyklejać". Teraz myślę, że nie była gotowa na takie "zmniejszenie wsparcia" z mojej strony. Udało mi się pomóc jej w inny sposób - i sama odeszła dalej. Hmmm... O tak, z końmi rzadko kiedy coś się osiąga wprost. I to jest najbardziej fascynujące :)

Ogólnie mam wrażenie, że praca z wsiadaniem dodaje mi pomysłów na konkretne, sensowne rzeczy, które możemy robić z ziemi. Obie widzimy jakiś cel, kierunek. A to wszystko procentuje w naszej relacji.

Brak komentarzy: