Od razu wyjaśniam - nie chodzi o wyczekiwaną kupę, gdy koń ma kolkę. Tak, wtedy kupa to sukces i szczęście ...
Duszek ma zwyczaj zatrzymywania się, żeby zrobić kupę. Ile ja z tym walczyłam! Nie przewalczyłam i przyznam, że ostatnio sobie odpuściłam. Niech robi jak chce. Przecież wszystko ma swoje dobre strony - kupa w jednym miejscu, łatwiej sprzątnąć.
A dziś stało się samo. Dziś Duszek był w nastroju bardzo pozytywnym, jakoś łatwiej wszystko wychodzlło. I w trakcie, tego co nam wychodziło, zrobił najpierw kupę w kłusie, potem w galopie. O ile w klusie może kiedyś już zakupał, nie pamiętam, na pewno w galopie było to pierwsze takie wydarzenie w naszej wspólnej historii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz