14 maj 2012

Po-majówkowo: strach

Policzyłam i wyszło mi, że podczas majówki byłam na Duszku 8 razy w terenie, tylko on i ja. I podczas tych ośmiu wypraw Duszek spłoszył się tylko raz. Jeździecko niewiele go nauczyłam, ale akceptację wielu strachów – tak. Naturalnie wiem, że charakter ma jaki ma i tego się nie zmieni. Ale z konia o wielkich oczach wypatrującego strachów za każdą gałązką, każdym źdźbłem trawy czy pod każdą kroplą wody stał się koniem swobodnie zachowującym się w terenie, luźnym i spokojnym, wchodzącym do kałuż, nie reagującym na rowery, psy, kamienie przydrożne, poukładane pnie wyciętych drzew, porzucony w lesie zderzak samochodowy ... Oczywiście, ta nowo nabyta odwaga nie przeszkodziła mu wczoraj w boczeniu się na straszny róg ujeżdżalni. :)

Brak komentarzy: