bo odbyło się moje drugie spotkanie z dresażem.
Generalnie jestem znacznie bardziej zadowolona niż za pierwszym razem (choć i wtedy byłam), bo zostaliśmy pochwaleni za pracę własną w międzyczasie (a to zawsze miło, gdy postępy są zauważane)i nastąpiło takie ogólne dotarcie i znacznie lepiej się dogadywałyśmy.
Ostatnio pracowaliśmy nad połączeniem rozciągania i energii, a tym razem na tapecie była większa aktywizacja zadu. Naszym głównym zadaniem była jazda kłusem po kwadracie z przejściem do stępa tylko na kilka kroków i aktywnym ruszeniem energicznym kłusem. Szczerze mówiąc trochę się bałam czy taki dość mały kwadrat nie uśpi mi skutecznie konia, ale ku mojemu zaskoczeniu stało się dokładnie odwrotnie. Nagradzanie ruszenia energicznym kłusem spowodowało, że pod koniec sesji M pomyślał, posapał i zaproponował galop... Interesujące, prawda?
Wczoraj postanowiłam rozgryźć następny etap tego ćwiczenia, czyli przejście do wolniejszego kłusa i aktywne ruszenie energicznym kłusem. Oczywiście podeszłam do tego po naszemu - bawiliśmy się w CG w energicznym kłusie, a w kwadracie, który zbudowałam z na środku placu następowało zmniejszenie tempa a następnie aktywne ruszenie. Wychodziło super, więc jestem bardzo ciekawa jak nam wyjdzie w siodle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz