Wpis inspirowany :) poprzednim wpisem współblogantki.
Jeszcze mnie tu ktoś pamięta? Nie wiem czy na dobre, ale wracam.
Weterynaria nie odpuściła, ale chyba ja odpuściłam. Może się przyzwyczaiłam, że wiecznie coś się z nimi dzieje? Mam mobilizację do pracy z końmi, szczególnie z Campiną. No i do pisania dyplomu, o ile uczelnia jeszcze mi na to pozwoli. Uczelnia by pozwoliła, o ile ministerstwo nie będzie mieć nic przeciwko. Ministerstwo ma. Ja, wraz z innymi synami i córkami marnotrawnymi w podobnej sytuacji, wiszę sobie w próżni, zdecydowana podjąć ten wysiłek, z papierami załatwionymi. Czas oczekiwania.
Jak przywyknąć do weterynarii? Ano przez habituację można, zanurzając się w niej całkowicie. Jeżdżę do stajni codziennie lub 2 razy dziennie od lipca, Campinę łapię po to, by zakropić jej oko lub (ostatnio) "pomęczyć" ćwiczeniami zaleconymi przez Kasię Żukiewicz (cel: utrzymać rozluźnienie grzbietu i zadu). Dziś rano moja ruda kluska zarżała na padoku, jak tylko wysiadłam z samochodu - głupia czy co? :) Idę do niej z kantarem, wie, że to oznacza kropelki. Idzie w moją stronę z nastawionymi uszami. Takie mikro positive reflexes... :) Do ćwiczeń też jest chętna, a ja na nowo przypominam sobie jak z nią "rozmawiać". Ostatnio kilkakrotnie zaproponowała mi galop na linie, którego wcześniej nie mogłam się doprosić, goniąc i cisnąc - sama z siebie zaproponowała.
Kocham mojego konia :) Robimy ile robimy, ale przynajmniej się lubimy ;) no i idziemy ku lepszemu!
Przemyślenie: chyba za bardzo obawiam się, że ją zanudzę. Przez to za dużo zmieniam w ćwiczeniach i ona się spina, usztywnia - a tego bardzo nie chcemy. Spróbuję więc od dziś poeksperymentować w drugą stronę. Będę powtarzać zadanie wiele razy, aż całkowicie odpuści i będzie robić je automatycznie (i się rozluźni - bo taki jest nasz fizyczny cel).
7 komentarzy:
Mogłabys przybliżyc te ćwiczenia zalecone przez Kasię?
U nas tez była, i może zaleciła Wam cos co nam się przyda a o czym nie powiedziała :)
Agata
jak dobrze,że wróciłaś!
A propos zanudzenia: Mentolińska, mam nadzieję, że to czytasz. Pamiętasz, w marcu po poście Braki weny obiecałaś mi listę zadń na brak weny? Październik i nic! Rozumiem, że międzyczasie pojawiła się Klara, ale ona pojawiła się w lipcu. Lista bardzo by mnie wspomogła
Aha, zapomiałam dodać: ja też kocham!!!!!
ty ty, no co ty, jajka sobie robisz? wyslalam na emaila, nie doszlo? pewnie w spamie mnie masz :)
no, poszlo raz jeszcze
Pani D tez sobie zyczy? czy tez czlonkuje sie na connekcie i ma swoje?
ja, ja, ja, a jajek nie robię, nic nie dostałam i cierpliwie czekałam, bo ciąża, bo poród. :) Gdybym dostała, to jakieś dzięki bym wysłała. :) A spam sprawdzam, bo tam przychodzą oferty z equeastrian clearnce.
Ale teraz już mam i bardzo dziękuję. Na razie zdążyłam pobieżnie przelecieć, zaraz się będę wczytywać.
Kasia! Brawo! Podaję Ci prawicę jako,że z podobnymi mobilizacjami wynurzam się właśnie z weterynarii także!:D
P.S. Wybierałam się na seminarium o dobrostanie koni we Wrocławiu ale stwierdziłam, że mam chwilowo tak dosyć tematu dobrostanu a raczej monotematu... Bo u mnie zdrowostan i dobrostan zasłonił cały świat ostatnio... Że postanowiłam uczyć się jeździć porządnie i bawić porządnie i iśc do przodu. I mieć z tego jeszcze frajdę i nie martwić się ciagle.
Prześlij komentarz