13 lip 2010

Tak, jeżdżę...

... bo ja odważna kobieta jestem i żadnej pracy się nie boję - odpowiadam Truskawkowej. I mało tego - mam na ten temat pewne przemyślenia, a co tam!

Z ziemi za cel ostatnio postawiłam sobie poprawę jakości przejść w dół w CG, bo w górę wychodzą na fazę 1 a dół, mimo, że koń leniucha to już niekoniecznie. Stosowałam różne strategie, od przyspieszenia faz, po pozwalanie na przebiegniecie przez fazę 4 (nie chcesz stępem? proszę bardzo, poczekam jak się zmęczysz i sam się zaczniesz prosić). Skutki były, ale jakośtakoś krótkotrwałe, co nowa sesja, to musiałam kopytnemu przypomnieć delikatniej lub dobitniej nasz cel.

Aż tu proszę zaskoczenie - po rozgryzaniu tematu miliona przejść w siodle (gdzie i w górę, i w dół, i po trzech krokach, i po trzydziestu trzech koń działał jak szwajcarski zegarek) nagle przejścia z ziemi uległy samo-naprawie.

Czy to ja zanudziłam wcześniej konia, czy też ciężar mojej pupy dodał swoje trzy gorsze do przemyśleń M (o jezu, jak nie zrobię teraz ładnie, to zaraz wsiądzie i mi z siodła pokaże), jak by nie było - zadziałało. I niech tak zostanie.

Brak komentarzy: