_________
Duszek, koń krótki, szybko poruszać się nie lubi, więc do galopów wyrywny nie jest (chociaż muszę przyznać, że systematycznie się wydłuża). Ale był już okres, że udawało mi się zagalopować nawet na małej ujeżdżalni. Ostatnio kicha totalna. Na małej nic. Przeniosłam się na dużą. Tam prawie nic. W dodatku macha głową. Myślę sobie: może próbuje mi powiedzieć, że go szarpię, że go boli? Uważnie obserwuję, co robię z wodzami. Nic nie robię, wiszą luźno, czyli nie szarpię. Ale przecież coś jest nie tak. Po jednym zagalopowaniu na prawo i na lewo odpuszczam sobie i jemu, bo coś jest nie tak. Macha głową. Co ja takiego robię, że coś jest nie tak?
Zapytałam Sylwię. A Sylwia mówi, że może mnie testuje, bo takie machanie głową, jakie opisałam, to zachowanie dominacyjne. Przecież ja to wiem! Przecież ja to słyszałam wiele razy! Przecież już przez to przechodziłam! Ale nie potrafię wyjść poza schemat: Duszek–czegoś-nie-robi-czyli-boi-się-albo-mnie-nie-rozumie. Tak postrzegam jego zachowania. Opcja nie-robi-bo-nie-chce głęboko chowa się w moich zwojach mózgowych.
A on pewnie w duchu się śmieje, że tak mnie nabiera.
Teraz czekam, kiedy pogoda pozwoli mi wypróbować nową strategię brania Dusika do galopu w galopie.
1 komentarz:
Czekam zatem na wieści jak poszło z nową strategią!!!
Prześlij komentarz