____________
Gdy Duszek się kręcił podczas werkowania, Zbyszek Edki, czyli blogowy Oblubieniec, mówił: Ania, zrób lidera.
Wszystko, co z robię z Truskawką, da się streścić tymi słowami. Jej Lewopółkulowa Mość chce rządzić, a ja staram się ją przekonać, że tak nie będzie. Sytuacją, którą wykorzystuję w tym celu jest karmienie. Daję namoczone buraki, a włożenie ich do żłobu to nie chwila-moment, jak sypnięcie suchego jedzenia. Trochę trwa, zanim wszystko wydłubię z wiaderka. Zaczęło się od tego, że zbliżałam się z wiadrem do żłobu, a ona momentalnie próbowała mnie odepchnąć. Aha, pomyślałam sobie, super okazja do ustalenia kto jest kim.
W starej stajni udało mi się osiągnąć taki stan, że grzecznie czekała, aż skończę i pozwolę jej podejść do żłobu. W nowej stajni doszła do wniosku, że co było a nie jest … Pierwsze serwowanie buraczków spowodowało, że znowu zaczęła się wpychać. Odgoniłam i miałam piękną sesję faz. Najpierw spojrzała wściekłym wzrokiem i skuliła uszy. Potem odwróciła się bokiem sugerując, że zaraz pokaże mi zadek. Spojrzała, co ja na to, a ja nic. Zaczęła się kręcić, ale tak sprytnie, że nigdy zadka nie pokazała. Chyba jednak nabrała trochę respektu, bo fazy 3 nie było. Nie reagowałam, stałam i starałam się patrzeć na nią wzrokiem teściowej. Czy teściowa mi wyszła – nie wiem, ale kobyła się uspokoiła, skończyłam ładować buraczki i pozwoliłam podejść. Obecnie podczas buraczkowania stoi za plecami i stara się zajrzeć przez ramię. Zastanawiam się, czy tym się zadowolić czy kazać jej czekać w oddaleniu.
Kolejna sytuacja: Proszę, żeby się cofnęła, a ona kuli uszy i wali przednią nogą w ziemię. Trochę mnie to wzruszyło, bo na początku naszej znajomości Duszek właśnie tak ze mną dyskutował. Więc nie ze mną takie numery, Kloss. Jak dotąd nie powtórzyła swego czołowego zagrania „przód w górze-pokazanie zadka-wierzg w moim kierunku”.
Przy okazji buraczków: jest to super żarcie. Po raz pierwszy nie mam problemów z podaniem Duszkowi środka na odpiaszczenie. Zawsze grymasił, jakoś sprytnie potrafił oddzielić granulki odpiaszczacza od owsa, ja w nieskończoność dosypywałam owies, żeby chciał zjeść ten środek i trwało to, trwało, trwało ... A z burakami – no problem, wcina i wylizuje !!!
4 komentarze:
Rozumiem, że buraczki = wysłodki? Gdzie nabyłaś? Ja ostatnio cudów dokonywałam, żeby Brytania wyjadła fenbenat. Campi i Wiedźmin nie zgłaszały zastrzeżeń, ona... pfff... sama sobie jedz te mordoklejki! Meszu też nie lubi.
Odsuwanie paszczurów od żłoba przy karmieniu zdecydowanie praktykuję przy każdej okazji - dobrze wpływa na respekt :) a przy tym jedzą potem spokojniej, bo widzą, że nawet jak nie rzucą się od razu to im w żłobie nie ubywa ;)
Kwikbeet D&H. Sylwia mi powiedziała. Polecane też na kopyta. 20 kg 89 zł, ale bardzo wydajne, namacza się przez 10 minut i robi się tego baaaardzo dużo. Daję, daję i wciąż mam. Kiedyś Sarah o podobnych mi mówiła, nawet podała mi źródło, z jakiego bym mogła zamawiać, ale to było źródło w Niemczech! Napiszę wieczorem co Sarah napisała o żywieniu.
Naprawdę dobrze służą do ukrywania niesmacznych środków. Jak dawałam Truskawce synbiotyk, próbowałam różnych sztuczek. Odmówiła nawet z jabłkami Gerbera, które bardzo sobie chwaliła podczas oswajania ze strzykawką. A z buraczkami jadła, mimo że ten synbiotyk był naprawdę ohydny, sama go spóbowałam.
A jaki synbiotyk? Dla Brysi intensywnie szukam znowu.
Kurczę, to może wezmę te burole jako podkładkę do odpiaszczania? Jak myślę znowu o tarciu 5kg marchwi dla trzech koni to mnie wykręca :P
Bierz buraki. Dla mnie to odkrycie sezonu. Synbiotyk sprawdzę w domu, bo zostało mi pół opakowania.
Prześlij komentarz