5 cze 2009

Squeeze w dwóch wersjach czyli how interesting

__________
Wczoraj po południu nareszcie nie padało, więc zatargałam na padok sprzęt do zmontowania myjki, żeby tam pobawić się z Duszkiem w przeciskanie. Duszek miał już parokrotnie do czynieniania z tą zabawką, ale Truskawka nigdy jeszcze jej nie widziała. Byłam ciekawa, jak sie zachowa. Zachowała się jak stara wyjadaczka. Podczas montażu podeszła, powąchała, spróbowała nadgryźć, nie było zjadliwe, przewróciła i obojętnie odeszła.

Robiliśmy przeciskanie w taki sposob, jak Berni pokazał podczas zajęć z duszkowania, czyli wchodzenia do przyczepy. Przywoływałam Duszka, żeby zrobił jeden krok do przodu, zatrzymał się, krok do tyłu, stop, znowu do przodu, stop, drugi do przodu, stop.itd. Z Bernim robiliśmy to jako przeciskanie „pomiędzy”, tu zadanie było bardziej złożone, bo oprócz „pomiędzy’ ( z jednej strony ściana, z drugiej drąg, fruwające taśmy), było także „pod” (rura z przywiązanymi taśmami). W jedną stroną doszliśmy chyba do ideału, zatrzymywał się na każdym etapie swego ciała uwięzionego w pułapkę przeciskania. W drugą jeszcze nie dało rady.

Podczas którejś przerwy w przeciskaniu, kiedy wzięlam Duszka na bok, żeby zrobić coś innego, do myjki podeszła Truskawka. Popatrzyła, a następnie przeszła przez fruwające taśmy, powolutku, krok po kroczku, bez żadnego przyspieszania, podskubując spokojnie źdźbła trawy.
Przyznam, że mnie zszokowała, mimo że wiem, jaka generalnie jest odważna.

Przy okazji tego zdarzenia okazało się, że we mnie coś się zmieniło, chyba przeszłam na wyższy etap nastawienia do koni. Po raz pierwszy podczas zabawy ze swoimi końmi nie wpadlłam w tryb zadaniowy. Gdy zobaczyłam Truskawkę przechodzącą pomiędzy taśmami i porównałam to z ilością przybliżeń i oddaleń, które zrobiłam z Duszkiem, żeby w ogóle do myjki się zbliżył, włączył mi się tryb „hmm, how interesting”. I ucieszyłam się, że Duszek dał mi szansę na zrozumienie, ile koń może mieć progów. Bo przy samej Truskawce nie miałabym tej świadomości. I wiem, że w przyszłości ona też na tym skorzysta. Bo przecież też ma swoje progi, ale trudniej jest mi je zauważyć, bo raz, że jest ich mniej, dwa, że na nich się nie koncentruję, bo „ona taka odważna” (jak zwykle zapominam o "no assumptions").

Brak komentarzy: