
Prawie PNHowo ;) i prawie nie weterynaryjnie.
To jest Lucek, zwany też Lucolem. Lucol jest kucem, lat pięć, od czterech kulawy na lewą przednią łapkę. Lucol nie nadaje się do "użytkowania", ale jest doskonałą kosiarką do trawników (z funkcją nawożenia) oraz towarzyszem dla innych kopytnych. Zgodziła się przyjąć go pod swój dach Magda - dziękujemy publicznie w imieniu Lucka :) Myślę, że będzie dobrym towarzszem dla Małej Mi - falabelki, która jest od niego jeszcze mniejsza (to się chłopak zdziwi)...
Póki co, Lucek jedzie do Łapina, przez lato pomieszka w naszej stajni i przez ten czas postaramy się doprowadzić go nieco do porządku w kilku zakresach:
- trzeba trochę zadbać o kopytka ;)
- trzeba zwierzątko odrobaczyć (ale ogólnie jest w dobrej formie, myślę, że jednokrotne podanie pasty odrobaczającej wystarczy)
- trzeba go nieco "okrzesać", bo nie było czasu zając się jego wychowaniem. Jest przemiły, ale trochę bezczelny ;) Także będzie i Luckowe PNH.
Nie zdziwcie się więc, jeśli śmieszny siwy ryjek pojawi się na zdjęciach podpisanych "nasze konie" :)
Weterynaryjnie przy okazji krótka (i chyba optymistyczna) notka:
Podajemy teraz wszystkim trzem pięciodniowe odrobaczanie fenbedazolem, mam nadzieję, że to rozwiąże Brysi problem z robakami. Codziennie sprzątamy padoki i boksy, po odrobaczeniu będziemy na stałe sprzątać dwa razy w tygodniu.
Kulawe mają się nieźle, Wiedźmin ostatnio nie kulał nawet w kłusie na kostce w stajni. Campiny do kłusa nie poganiam, boję się ;) Ćwiczymy znoszenie "miętolenia" łapy, zabiera prawą bardziej jak lewą, nie wiem, czy to uraz psychiczny, czy ją boli. Spuchnięta nie jest, nie grzeje. W stępie rude porusza się dobrze, jak zakłusowała z własnej woli po gruntowej drodze (szłyśmy na trawkę), to też wyglądało nieźle. Ale obciążać jej szybszymi chodami czy ruchem na kole ani myślę... Przynajmniej do czasu kontroli wet/pełnej diagnozy.
Moczymy rudzielcowi strzałki w dwutlenku chloru. Najwyraźniej dziwi ją obecność niebieskich kapci na nogach, bo po założeniu "okładów" (mój patent na moczenie: wata nasączona preparatem + worek na śmieci na kopyto, odstawić i zawiązać) stoi zamyślona i wyraźnie introwertyczna. Nawet siana nie chce jeść. Myśli pewnie co to się stało, że nagle ludzie interesują się prawie wyłącznie jej nogami...
1 komentarz:
Jedno zdanie komentarza - Lucek już w nowej stajni, dojechał szczęśliwie :)
Prześlij komentarz