_________
Sylwia kiedyś powiedziała. że Truskawka jest tak bardzo lewopółkulowa, że kiedyś jeszcze z tego powodu będę płakać. I początki tego już są. Dopóki nic od niej nie wymagam, wszystko jest O.K., spokój, żadnych wybryków. Np. kiedyś werkowałam jej kopyta i znalazłam się w pozycji kucnej. Straciłam równowagę i wpadłam jej pod brzuch. Pomyślałam „teraz mnie stratuje” i ze strachu zamknęłam oczy. A ona nic, nawet nie drgnęła.
Natomiast jeśli proszę o coś, zwłaszcza jeśli to coś wiąże się z uznaniem mojej wyższości, zaczyna się dyskusja. Największy bunt powodują cofane i chody boczne. Pamiętam, że na początku naszej znajomości z Duszkiem cofanie tez wywoływało z jego strony odpowiedź „nie”, ale w jego wypadku było to tylko grzebanie nogą. U Truskawki jest to rzucanie się do biegu, lekkie stawanie dęba. W związku z tym bardzo uważam, żeby nie otwierać drzwi, za którymi sobie nie poradzę. Robię kilka ćwiczeń, kończymy moją wygraną i koniec . Tak też było dzisiaj. Na jojo Truskawka odpowiedziała propozycją CG. Pokazałam jej kto jest kto, a potem zrobiłyśmy cofanie przy pomocy DG, potem jojo. Ciekawe jest to, że gdy ona juz zaakceptuje, że ma się podporządkować, wykonuje polecenia na niskie fazy, co z Duszkiem rzadko udaje mi się osiągnąć.
Zakończyłyśmy, wracamy, ona próbuje mnie wyprzedzić, ja jej mówię „zwolnij”, a ona odwraca się do mnie przodem, staje lekkiego dęba, potem pokazuje zadek i grozi tylnymi kopytami (na szczęście machnęła raczej symbolicznie). W sumie nie wiem, jak to się stało, że odruchowo zrobiłam bach-bach-bach liną (dobrze, że ta lina taka długa, nie byłam zaraz za kopytami), a następnie tyłem pogoniłam ją DG pół drogi do stajni. Zatrzymałyśmy się, przeżuła i dalszą drogę poszła spokojnie. Sama jestem w szoku, że tak zareagowałam, ale wiem, że gdyby nie zabawy z Duszkiem (mimo, że on nic takiego nigdy mi nie zafundował), bym ją po prostu puściła i dała nogę. Chyba muszę ukraść określenie Joanny od Falbany i zacząć na Truskawkę mówić Czarna Mamba.
Dziękuję Dusiaczku za wszystko, czego mnie nauczyłeś. Jesteś słoneczkiem naszego stada trojga.
2 komentarze:
Heh... prawda, że to interesujące, że koń uczy Cię o koniach zupełnie innej koniobowości niż on sam?.. Też to zauważyłam, Campi nauczyła mnie ogromnie dużo i współpraca z futrzakami odmiennymi niż ona też idzie mi lepiej niż kiedyś. Do tego przestałam się bać dużych koni - ktoś mi to wytłumaczy? ;)
Nasza Brysia też raczej LB, choć raczej w typie stoickim (hehe, taką mam nadzieję). Zobaczymy jak ona będzie się zachowywać, kiedy odrobinę dorośnie i zacznie kwestionować przywództwo dwunogich ;)
Aniu jak sobie czytałam o Truskawce zastanowiło mnie ile jest prawdy w tym ze kon inny moze nas nauczyc jak postąpic z zupełnie odmiennym.
Cos w tym jest, a "truskawkowych" buntów nie zazdroszczę bo wiem co to znaczy;]
Prześlij komentarz