31 mar 2009

Dr Jekyll i mój genialny rudzielec



Wiedźmin

Dzisiaj drugie użycie kolca.
W skrócie:
Koń przywitał nas w drzwiach boksu z postawionymi uszami. Nawet nie łypnął podejrzliwie na pokazane mu narzędzie zbrodni. Przyjął je do pyska bez najmniejszych obiekcji. Lepiej... nie memłał w ogóle, ułożył sobie w pysku na języku i stał, czekając, kiedy pójdziemy na spacer.
Żeby nie było, że jednorazowe założenie rozwiązało wszystkie nasze problemy - nie, wyrywanie było. Trochę płoszenia, trochę kwików buntowniczych, ale:
- Buntów mniej niż w niedzielę!
- Spłoszenia w dużej części kończyły się sliding stopem jeszcze przed napięciem liny!
- Parę razy się szarpnął, ale nie było takiej walki z zamiataniem człowiekiem, jak w niedzielę. Nie było też szerokiego rozdziawiania paszczy, że boooliiii

Oczywiście moment zapalenia świateł na dalekiej drodze był przerażający, ale tym razem koń wykonał kilka podskoków prawie w miejscu, na dodatek omijając swojego człowieka na drodze, wyraźnie odrobinę przy tym myślał. Tak to się koniowi wolno płoszyć. Wyłączać mózgu koniowi nie wolno.

Na razie więc wrażenia zdecydowanie pozytywne - oby tak dalej. Ciekawa jestem, czy nie będzie próbował dalszych kombinacji. Ciekawa jestem dalszych efektów. Ciekawa jestem też, czy zgeneralizuje na sznurki... ale do tego jeszcze raczej długa droga - zanim damy mu znowu sznurki, chcę, żeby nie wyrywał się wcale. Zobaczymy....

Campina

...a moje rude zwierzątko mnie nieodmiennie zachwyca.

Trochę sobie pracujemy w okolicach chodów bocznych w przeróżnych kombinacjach - czego nie wymyslę, z którejkolwiek strefy, w większych odległościach - działa :D Zaczynam mieć coraz lepszą wizję tego, co chcę pokazać na zaliczeniu L1/L2 on-line. Na razie nie będę pisać co dokładnie robiłam, popracujemy trochę i może jakiś filmik wstawię. Zrobiłam dzisiaj kilka prób i jestem przekonana, że granicą jest moja wyobraźnia :)

Oprócz wariacji na temat sideways było ćwiczenie utrzymania chodu w circling. Dawno nie prosiłam rudej o więcej kółek, raczej jedno-dwa i jakieś elementy (przejścia, zmiany kierunku, przywołania). Teraz akurat w momencie kiedy odesłałam Campi na koło, zagadała mnie koleżanka. Rude zrobiło dwa kółka i próbuje wracać - ooo, kiepsko, faza przyzwolenia nam siadła - stwierdziłam, że to doskonała okazja, żeby rude sobie pobiegało nieco dłużej i utrwaliło fakt, że wraca się do środka na przywołanie, nie wtedy, kiedy się koniowi znudzi (czyli błyskawicznie). Odesłałam więc ponownie i wróciłam do rozmowy z koleżanką. Nie musiałam za wiele z nią dyskutować - taki sobie mały test, dawno tego nie ćwiczyłyśmy. Później stwierdziłam, ze skoro już tak łazimy w kółko, to poczekam na jakieś fajniejsze ustawienie - rozciągnięcie grzbietu, obniżenie głowy - bo do ładnego ruchu na kole rudej sporo brakuje. Wyczekałam na opuszczenie głowy i wtedy ją przywołałam - za drugim razem obniżyła głowę po pół kółka. Mówiłam, że mam genialnego konia?.. :)

Trzecim motywem było łamanie schematu pieńka. Rudzielcowi utrwaliło się - widzę pieniek => stawiam nogę na nim, obok niego, macham łapą, cokolwiek. Tak więc prosiłam ją o przejście między dwoma pieńkami. Proste przejście pomiędzy, nie postawienie łapy na lewym, nie na prawym, o przejście - baaardzo długo trwało zanim do niej dotaro, że mogę czegoś tak prostego chcieć.

Tak sobie to wszystko przeplatałyśmy, dokładając prowadzenie z trzeciej strefy i widziałam, ze rudzielec naprawdę się zaciekawił tą sesją, mimo że nie było żadnych marchewek w użyciu. Stała i patrzyła na mnie - co teraz? - Nastawione uszy, oczy na mnie, niesamowite, chyba nie pamietam takiego zaciekawienia u niej :) :)

Bardzo :) pozytywnie :)

...gdyby jeszcze Bryś nie miała... nazwijmy rzecz po imieniu: sraczki, to byłby szczyt końskiej satysfakcji. Czasami już mi witki opadają z tym zarobaczonym, kochanym smokiem. Podobnie jak u Wieśka zdecydowałam: kolec, tak u niej decyduję: badanie potwierdzające, że nasz problem to nadal słupkowce, a potem fenbendazol, 5 dni, dzień po dniu, podwójna dawka. Brzmi strasznie? Ale podobno działa :| Trzymajcie kciuki, żeby była to podobnie dobra decyzja jak w sprawie Wieśka...

3 komentarze:

edka pisze...

Dea, mój Szaman to koszmarny "sraczkowiec" od zawsze... Od jakiegoś czasu stosuję BIOGEN K... Teraz "sraczkę" mamy naprawdę okazjonalnie... Może spróbujcie...?

dea i Campina pisze...

A badałaś na robaki?
Ja wiem jaka jest przyczyna, i problemem jest dla mnie wyeliminowanie przyczyny (silne zarobaczenie), nie objawu, którym w jej wypadku są biegunki...

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

Bo rudzielce są genialne. Prawda absolutna.