5 sty 2009

Spacery z dwoma końmi!

Juz jestem! Dawno sie nie odzywałam, poniewaz jestem chyba jedna z nielicznych osób, która nie ma komputera w domu...tylko w pracy...a teraz było tyle wolnych dni:)

Tak, chodzę z dwoma końmi w teren. Najpierw uczyłam konie chodzić w ręku tak zeby sie nie przepychały, nie przyspieszały, i nie stawały. Czasem ja szłam w srodku i konie po bokach czasem w jednej ręce oba. Potem uczyłam je chodzić w zastępie tak, zeby przez kawałek drogi kazdy prowadził, np. prowadzi Indi , ja idę druga, za mną Promyk. Potem zmian, ja prowadzę, za mną Promyk za nim Indi, itd.

A teraz mam siodło westowe z rogiem i mogę przywiązać Indiego do rogu i prowadzić tylko jednego konia :))


Indi ma iść z tyłu albo z boku, ale musi nauczyć się stawać i ruszać razem z Promykiem. Bardzo dobrze mu idzie:)



Docelowo chcę siedzieć na Promyku a Indiego prowadić jako konia podręcznego :)


A w prezencie dostałam nowiutką przyczepę do przewozu dwóch koni. Jak tylko ją odbiorę i koniki będą się z nią zapoznawać to umieszczę kilka zdjęć! Dziękuję Mikołaju!!!!








4 komentarze:

dea i Campina pisze...

Noooo, prezent grubego kalibru, gratulacje!! :) Teraz sobie możecie na dalsze spacerki pojechać ;) Mam nadzieję, że będę mogła zaprosić Was do Radziejewa w lecie - jeszcze nie wiem, ale na 90% będziemy stajenkę budować na wiosnę :)

Pociąg z koniowatych wygląda rewelacyjnie!! Może i u nas się coś takiego uda, na razie działa tylko zestaw Campina + Bilon ;) a to testowałam tylko na krótkich dystansach. No i rude się lekko na Bilona szczurzy.

Jak było z Promykiem i Indim, one się tak kochają domyślnie, czy jakoś chłopaków zaprzyjaźniałaś, żeby się nie przesuwali w takich sytuacjach nawzajem? W końcu to dość małe odległości, jakby nie patrzeć, tkwią w swoich bańkach wzajemnie...

KAŚKA, PROMYK I INDI pisze...

Uczyłam konie jak mają chodzić. Przez zmiany miejsc na którym, kto idzie i zdecydowania nie pozwalałam Promykowi przestawiać Indiego. I teraz jest tak, że nawet jeśli Indi idzie z nosem w zadzie Promyka, albo przechodzi na prowadzenie ,albo idzie obok to Promyk go nie przestawia. Ale jeśli znajdą się na padoku to zdecytdowanie łapie za kark, prowadzi z różnych stref i ogólnie mocno przestawia Indiego.

My też zaczynaliśmy od krótkich spacerów. Terza chodzimy na 2, 3 godziny. Stramy się chodzić dość szybkim i równym tempem, nie tak powoli, noga za nogą :)Mam już świetną kondycję :) na szczęści robimy popasy i mogę odpocząć!

folkmyself pisze...

Piękny prezent Mikołaj przyniósł!
Fajne takie wycieczki są, moje dziewczyny tez próbowałam uczyć latem chodzić razem ale na bardzo krótkich dystansach, teraz widzę ze warto jednak wrócić do tego!

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

Ja mam pierwszą próbę podwójnego spaceru za sobą. Niezbyt długą, bo łapy mi tak zmarzły, że nie miałam czucia w palcach, ale dobrze, że miałam motywator do powrotu, bo pewnie bym przedobrzyła. A tak przeszliśmy kawałek, było O.K. Konie po bokach, na dwóch linach, ja w środku. Ku mojemu zdumieniu szły zgodnie, zero agresji czy zaczepiania, Duszek oczywiście tylko czyhał na okazję, żeby coś podjeść. Jak przyspieszały, to zwalniałam potrząsaniem liny. Będę kontynuować, bo ciągam Truskawkę po górkach w ramach umięśniania przed jazdą i mam wyrzut, że zostawiam Duszka.

Zastanawiam się, jak prowadzić je na jednej linie. Bym mogła zawiązać na jednej szyi savvy stringa i do tego podczepić drugie zwierzę. Ale obawiam się, że gdyby się przestraszyły, wyrwały się i dały nogę takie związane, by mogło być kiepsko. Jak sądzicie?