3 sty 2009

Kopytna masakra, kopytna euforia...


...czyli robimy Bryśce tyły i oglądamy pierwsze efekty na przodach.

Na początek - krew :( Patrzcie jak wygląda noga, przy której "nic nie trzeba było robić" - żałuję, że nie zrobiłam zdjęć przed, ale tak bardzo chciałam już coś z tym zrobic, że nie pomyślałam o dokumentacji... uwierzcie, wyglądało koszmarnie. Zresztą to widać po efekcie...

Nie chce mi się bardziej komentować. Mam nadzieję, że to przeszłość - co tydzień będę zaglądać do tych kopyt. Tylko jeszcze jeden szczegół: kowal powiedział, że przy tych kopytach nie było nic do roboty 2 tygodnie temu. Ja już widziałam że jest, i to dużo. Tak się skończyło czekanie z tym dwa tygodnie - to dla tych, co sie cieszą z komentarzy kowali - spada mi drastycznie szacunek do tych fachowców :(

...a teraz euforia :) czyli pierwsze efekty. Nie zauważyłam tego na żywo, ale dzisiaj jak wrzucałam zdjęcia, to "zahaczyło mi się oko"... spójrzcie sami na porównanie, lewy przód Brysieńki równo od trzech tygodni pod moją opieką (13. grudnia pierwsze struganie przodów) - po kowalu i dzisiaj:
2008-11-202009-01-03


Powiedzcie, wygląda odrobinę lepiej?.. :)

Będzie jeszcze później druga notka z dzisiaj - PNHowa ;) bo się zbyt kopytnie zrobiło ostatnio :P

2 komentarze:

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

Gratulacje! A jak przekonałaś Brysię, zeby nie zabierała nóg?

dea i Campina pisze...

Z przednimi było na kilka etapów - najpierw prośbą, potem groźbą (trochę sobie "poPNHowałyśmy" - przestawianie w różne strony + przerwa z łapą w górze, ona już umie, teraz kombinuje czasami - zadziałało, chociaż mama tradycyjnie zwyzywała mnie od sadystek).

Zadnie trzymał znajomy koniarz - robił za fizycznego ;) całkiem skutecznie. Często zmienialiśmy giry, jak bardzo chciała zabrać, to odstawialiśmy, ale ogólnie trzymała grzecznie. Gdybym miała cztery ręce, to utrzymałabym ją sama bez problemu ;)

Obawiam się pierwszych samodzielnych poprawek... zobaczymy, czy będą duże i czy będe potrzebowała jeszcze pomocnika.

A ruda mi dzisiaj zabierała jedną tylną przy przycinaniu strzałki (właściwie to już jak wzięłam nogę i dotknęłam strzałki, to zabrała). Nigdy jeszcze tak nie wyrywała nogi, stresuję się teraz, że ją boli, chociaż nie wygląda gorzej niż przednia :/

...poza tym Brysia ma znowu sraczkę, jeszcze tego brakowało - już się cieszyłam, że futra zdrowe ostatnio... :|