30 gru 2008

Wizyta, rozdarte serce i oczywiście kopyta

_____
Nareszcie. Długa oczekiwana wizyta Kasi Promykowej doszła do skutku w niedzielę poświąteczną.

Czekając na Kasię zabrałam się za czyszczenie koni, żeby zaprezentowały się godnie. Zaczęłam od Truskawki, bo była mocniej zanieczyszczona, a poza tym jej Kasia nie znała, więc trzeba było zrobić wrażenie. Nie wiem, z czego to się bierze, ale ta delikatna panienka zawsze jest bardziej przyozdobiona różnymi śmieciami niż chłopak. No więc czyściłam Truskawkę, przygotowywałam sprzęt i ogólnie miotałam się po terenie, a Duszek zaparkował przy wejściu na padok i patrzył. Patrzył, patrzył, aż w końcu się zniecierpliwił i zaczął rżeć. Po raz pierwszy zarżał do mnie z padoku! A mi serce się zaczęło krajać, że go zaniedbuję. Ciężko jest godzić czas pomiędzy dwoma końmi. Ale rozmowa z Kasią przyniosła nadzieję. Kasia chodzi na spacery z Promykiem, Indim i Rudą. Moje noworoczne postanowienia: 1. spacery z ziemi jednocześnie z T i D (z siodła się nie odważę – nie mam aż takiej kontroli); 2. zabawy z ziemi: jak nikogo nie będzie na ujeżdżalni, będę zabierać oba konie, jednego puszczę luzem, z drugim będę się bawić, a potem zmiana.

Poszłyśmy z Kasią na spacer w składzie dwa konie – jeden pies, czyli Ruda – dwa ludziki. Niestety, dokumentacja uboga. Zagadałyśmy się i zdjęć bardzo mało – praktycznie tylko jedno w kilku odsłonach zrobione przez Kasię.

Po powrocie Kasia zrobiła nam jeszcze długo wyczekiwane zdjęcie – cofanie za ogon.

Co jeszcze u nas się działo? Naturalnie sporo czasu nadal poświęcam kopytom. Truskawce po raz pierwszy tak zrobiłam, że nie widziałam nic, co bym mogła jeszcze poprawić. A dziś był kowal z wizytą ogólnie-stajenną. Obejrzał osiem kopyt Duszkowo-Truskawowych i powiedział – UWAGA – że przy nich nie ma nic do roboty!!! Jestem z siebie bardzo dumna. Niestety, strona PNH czasowo się sypnęła i nie mogę się pochwalić na forum.
Na zakończenie zdradzę pół sekretu. Kasia dostała niesamowity prezent od Mikołaja. Nie mówię co, bo może Kasia nie chce tego ujawnić, ale naprawdę NIESAMOWICIE NIESAMOWITY. Niesamowity musi być ten Mikołaj. Ooo, przyszła mi taka głęboko filozoficzna myśl: każdy ma takiego Mikołaja, na jakiego zasługuje.
Edit: Zapomniałam dodać, że Kasia pochwaliła moje konie za to, że są dobrze wychowane. Ciekawe skąd im się to wzięło? Może Pat Parelli za tym stoi?

5 komentarzy:

Unknown pisze...

Prezent, jaki prezent? No to teraz zżera mnie ciekawość ;) A chodzenie z dwoma końmi na spacer może być ciekawe, tylko trzeba uważać, żeby nie było rozrywania końmi :P

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

Kasia, puścisz parę?

dea i Campina pisze...

No wiesz, Aniu, nie chcę Ci psuć humoru, ale o tyłach Brysieńki (nietkniętych przeze mnie jeszcze) nasz najlepszy w okolicy kowal też powiedział, że nie ma nic do roboty - a rozlania (czy jak kto woli "flary") na całym obwodzie, róg różowy od siniaków... :>
Ogólnie, jeśli ściana nie wystaje na >= 0,5 cm nad podeszwę, to "nie ma nic do roboty". Ależ brutalna jestem, aż szkoda, że to prawda... :(

Prezent, prezent, ja też chcę wiedzieć!! :)

folkmyself pisze...

Jaki prezent? Czyzby Kasia się wybierała do Parellich?:D
Fajne zdjęcie "cofaniowe", szkoda ze forum sie sypnęło... bo nie ma gdzie poplotkowac i popodziwiac kopytka!

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

Kasiu, nasz kowal jest jednak z innej półki. Ucieszyłam się, że nic nie znalazl do poprawki, bo u A. musiał wykonać kilka pociągnięć nożem. Nie porównywałam do ogółu koni i kowali, ale do A+A.