4 lis 2008

Mgliście...



Mgliście mi dzisiaj, tak jakoś. Pewnie jest to uzasadnione - pogodą za oknem. Tej wersji będę się trzymać :)

Tak własnie, jak powyżej, wyglądaja paszczaki wyrzucone bestialsko na dwór po werkowaniu i podaniu pasty odrobaczającej. Skoro reszta stada jest w stajni, to przecież najlepiej kwitnąć przy bramce, prawda..? Poza tym, kto to widział, żeby biegać na zapas (będą stały po odrobaczaniu dwa najbliższe dni).

*****

Trochę niechronologicznie, zaległy wpis z niedzieli: ogólnie mówiąc, Campina wypowiedziała się negatywnie o próbach jazdy bez asysty. Dokładniej - nie przybiegła do mnie od razu. Wiedźmin i Brytania zameldowały się od razu przy nas, ona spojrzała i... zanurzyła nos z powrotem w resztkowej trawie. Przyjęłam tę opinię z pokorą i postanowiłam wykorzystać chwilę na pomoc Agacie we wsiadaniu na Wiedźmina. Tak jest, kolejny koń osiodłany i "wsiadnięty". Nawet dowód jest:


Później drugie podejście na pastwisko - tym razem Campi przybiegła po chwili. Zabrałam na moment na trawę, osiodłałam i... skupiłyśmy się na nauce sygnałów do ruszania i zatrzymania "z asystą":


Było trochę żucia, na koniec miałam wrażenie, że trochę łapie o co chodzi, więc zsiadłam. Później okazało się, że Ania i Mateusz zabierają swoje paszcze w teren - była okazja się podczepić, więc skorzystałyśmy. Większość drogi pokonałam na własnych nogach...


...ale całkiem sporą (jak na nas) część - na Campinowych.


Na koniec znalazłyśmy bardzo ładną łakę - może się uda dogadać z właścicielem (znajomy sprzed lat), żeby czasem kopytne na niej powypasać - wygląda na nieużywaną, a poza tym idealna - wykłoszona, koniczyny brak, dużo ziół typu krwawnik czy marchewka...


Mam nadzieję, że się mojej futerkowej spodobał ten dzień... dowiem się dopiero w poniedziałek. Na weekend jadę do Warszawy, dokształcić się z kopytek. Nawet jeśli nie zabiorę się za werkowanie Campiny, to może będę chociaż dla kowala partnerem do rozmowy. Bo nie podobają mi się wysokie kąty wsporowe rudzielca...


...ale na razie to ja jeszcze głupia jestem ;) więc się za bardzo nie kłóciłam.

Brak komentarzy: