Oddzielny wpis, żeby podkreślić wagę wydarzenia. Cztery kopyta na podeście to już dla Duszka bułka z masłem!!! Strasznie jestem z niego dumna.
Żeby nie było, że nogi należą do innego konia – tu nogi + trochę więcej Duszka. Różne ustawienia, bo właził wielokrotnie i stał długo i cierpliwie (musiał, biedaczek, bo coś niechcący wcisnęłam w aparacie i groziło nam, że wydarzenie nie zostanie udokumentowane) .
3 komentarze:
Aniu rewelacja! Podest twojego autorstwa?
Dusiaczek wygląda na totalnie zrelaksowanego chłopaka!
Super
Tak, mego autorstwa, właściwie bezkosztowy. Paleta wycyganiona od sąsiada. Na to płyta paździerzowa, resztka, miała być do spalenia. Na to wykładzina zalegająca od paru lat. Wykładzina mocna, nie rwie się od kopyt, niestety śliska. Próbowałam z paskami anyposlizgowymi, takimi, jak przykleja się na schody. Ale okazały sie jednorazowe. Teraz mam pomysł, żeby przybić drewniane listewki, zrobić tak jak trap w przyczepie. Szukam kolejnego odrzutu. Co prawda Duszek już się oswoił z faktem, że tam jest slisko i stawia nogi bardzo ostrożnie. Na początku był ślizg jak na łyżwach.
Pomnik PNH jako żywo:)! i do tego jaki zrelaksowany pomnik!:):)
Aga Wó.
Prześlij komentarz