Cały czas kołacze mi się po głowie zachowanie Campiny z ostatniego wsiadania.
Niby wiem, co powinnam robić w odpowiedzi, ale robię to na wyczucie - jak próbuję zrozumieć, to mi nijak nie pasuje... no bo:
- wiem, że ona reaguje agresją, kiedy nie rozumie zadania albo zadanie jest dla niej bardzo trudne. Jest to agresja umiarkowana - typu odwrócenie się zadem, sięgnięcie zębami, machnięcie zadnią nogą w powietrzu w zupełnie inną stronę niż ja - nie chce zrobić mi krzywdy. Ale mówi - "nie".
- robi to powoooli... szczególnie to ostatnie "zębowanie" - ogólnie zachowywała się jak mucha w smole, oczy miała półprzymknięte, często mrugała, kręciła paszczą i tak jakby, nieobecna myślami, używając dziesięciu procent swoich "mocy przerobowych" mówiła mi "ejjjj... nieee... róóóób... teeegooo..." - LB? Podobno wolno - to LB?
- gdybym założyła, że to bunt (LB), to powinnam ją jakoś "zdyscyplinować", prawda?... a ja głaskałam po ryjku. Pomagało. Nie wiem dlaczego to robiłam, dlaczego tak. RB?
- ...RB za x-tym razem? Dlaczego nie za pierwszym?
- testowanie? czyli jednak LB? a skąd ziewanie w takiej megadawce?..
To na pewno duże wyzwanie dla niej. Większe od przyczepy - na którą nieco pofukała, miała duże oczy, ale była bardziej... ekstrawertyczna. Postępy były szybsze. Tutaj na pewno introwertyk - nie ruszała się zbyt intensywnie.
Hmm.. hmm... hmmmm.....
No dobra - jeśli RB, to dlaczego tak powoli i "z namysłem" się poruszała?
A jeśli LB - testowanie, to dlaczego pomogło approach & retreat i głaskanie paszczy?
Chaotycznie mi... dołożycie swoje refleksje?
8 komentarzy:
A ona ekstro- czy introwertyk?
Sorry, nie doczytałam
Ja bym powiedziała, że po pierwsze primo chyba niekoniecznie każde zachowanie musi być takie "czysto" jakoś-ćwiartkowe? Że odcienie szarości też można uwzględniać. Trochę więcej pewności siebie, trochę mniej itp. A po drugie primo - czemu lewopółkulowiec nie miałby być łasy na pochwały? To też motywuje, daje powód, żeby się starać (choćby starać zrozumieć). Ale to oczywiście tylko dwa marne grosze - i to na niewidzianego.
Właśnie mnie to zdecydowanie nie wygląda na zachowanie "czyste" - mój strzał: LB protest wywołany niepewnością?
Łasość na pochwały - tak, ale czy wobec LB stosuje się approach & retreat, powtarzanie, friendly? I to ma szansę działać? W sumie to była pochwała za.... zachowanie niepożądane?? (głaskanie ryjka, który sięgał do mnie zębami)... Jako "prawidłowa" strategia na "LB bunty" kojarzy mi się raczej wymaganie ruchu i praca w odpowiedzi na takie gesty.
Aniu: chciałabym wiedzieć :) Zawsze zakładałam, że ekstra-, ale teraz widzę coraz więcej intro-.
Tu następna zagadka - skąd ta "zmiana"? Psuję coś, tzn. powoduję, że ona się zamyka w sobie? A może to jej sposób na "kontrolowanie emocji" i wcale to nie jest złe? Albo po prostu sama dojrzewa i "wychodzi jej prawdziwe ja"?
W każdym razie raczej woli stać niż biegać (co wskazuje na intro-), ale z drugiej strony przy przejściach w CG łatwiej zrozumiała przejścia w górę niż w dół (i chętniej je wykonuje). Jak jest niepewna (np. w nowym otoczeniu), to się kręci, tupta (znowu ekstra-)...
..ale nie mogę powiedzieć, żebym kiedykolwiek od niej doświadczyła typowego dla LB intro "pokazywania języka". Ona CHCE współpracować, jeśli tylko jej dobrze wytłumaczę, co ma robić.
"A jeśli LB - testowanie, to dlaczego pomogło approach & retreat i głaskanie paszczy?"
Nie mówię, że tak u Was jest, ale ja miałam taki przypadek: jak Duszek zakwestionował zapinanie popręgu, to ja ruszyłam w kierunku fg i approach & retreat. W końcu dał sobie zapiąć, ale następnego dnia sytuacja się powtórzyła. Teraz, widząc to jako kwestionowanie mego przywództwa, sytuację rozumiem tak: koń doszedł do wniosku, że skoro on i tak tu rządzi (nie zauważyłam piły), to może pozwolić mi na taki wybryk. Approach & retreat wcale nie pomogło, tylko chwilowo zaleczyło problem, na warunkach konia.
Różnica taka, że dla Duszka to dobrze znany motyw - od jakiegoś czasu współpracujecie z siodła. A dla nas to jednak start i nowości... plus to ziewanie... naprawdę ciężko mi to jednoznacznie zinterpretować. Będę czujna - zobaczymy co dalej oferuje mi rudzielec :>
Mi raczej chodziło o reakcję i prawdopodobną przyczynę (u nas), a nie konkretną sytuację. Że akurat posłużałam się przykładem popręgu to niezamierzony zbieg okoliczności. W ogóle nie myślałam o tym, że tu i tu siodło.
...ale ja pomyślałam ;) Myślę, że to istotne...
Też mi się skojarzył ten motyw z zachowania Duszka i to m.in. skłoniło mnie do tych przemyśleń (czy to aby nie kombinacje). Bo na wstępie było założenie 100% RB.
Ale Duszek nie ziewał, prawda?
"Na czuja" nadal nie wydaje mi się, żeby rude robiło mnie w "konia".
Co innego, jak ją na chwilę oderwałam od tych ćwiczeń, żeby się rozbudziła. Pobiegałyśmy sobie razem po placu, otworzyła oczy trochę szerzej. Wtedy, jak podniosłam znowu nogę do strzemienia, ruszyła do przodu, gapiąc się na konie wchodzące do stajni - to było celowe olewanie, więc jej delikatnie przypomniałam, że tu jestem i ładnie proszę, żeby stała...
Prześlij komentarz