28 wrz 2008

Oprowadzanki na kucyku

Wracam do dzieciństwa..?

Prawie tak samo, ale jednak trochę inaczej. Bo to kucyka pierwsza jazda, a kucyk jest mój własny, rudy.



Tak, ruszyłyśmy dzisiaj - Campina znosi wsiadanie już bardzo dobrze, absolutnie nie ma do mnie żalu i podchodzi na pastwisku, jak tylko mnie zobaczy. Więcej, odwraca głowę i patrzy, jak tylko mnie usłyszy. Wykorzystuję dobre nastawienie mojego ciekawskiego zwierza i idziemy do przodu - dosłownie i w przenośni :)

Dociąganie popręgu - nie ma zębatego szczura:


Wsiadanie - jak widać, również zęby wypoczywają:


Po co się przewieszać, skoro można... siedzieć? :>


A tutaj pierwsze kroki kucyka - sama ruszyła przed siebie, nie zatrzymywałyśmy jej, dopłynęła sobie do bramki, z równowagą jak widać (a moja nie lepsza) ;)



Kolejne wrażenia - może teraz ja mam syndrom trzeciego razu i zaczynam zauważać różne rzeczy - ależ ona jest eee.... szeroka ;)
Barefoot jest wygodny - i dla niej, i dla mnie. Przynajmniej na razie. Jak będzie w szybszych chodach - zobaczymy. A ona - nie zauważyłam, żeby jakiekolwiek manewry wykonywała mniej chętnie albo gorzej niż bez siodła. Zakłusowania, zatrzymania, cofania, chody boczne, drobne skoki - wszystko działa bez zarzutu (oczywiście naziemnie). Ze mną - już za drugim powtórzeniem stęp się zrobił przyjemny, energiczny i rozluźniony (bo pierwszy to było takie: oooo rany co się dzieje...?). Póki co, siedzi się fajnie, nawet mimo młodziakowego "pływania" rudzielca w poszukiwaniu równowagi.



A... i siostrzyczka też wsiadła. Zwierzę w pozycji tropiącej:


Co jeszcze? Na "stój" wsiadłam bez asysty i to poza ujeżdżalnią ;) Campi stoi jak zaczarowana. Teraz jeszcze się trochę pokolebiemy na dodatkowym sznurku i wprowadzamy powoli sygnały do ruszania i zatrzymywania...

...ogólnie: na razie jestem zaskoczona tempem postępów młodej. Mówiłam już, że mam najwspanialszego konia na świecie..?

*****

Jeszcze dwa słowa o Wiedźminie - z rozpędu spróbowałyśmy też jego osiodłać. Efekt..? Diagnoza: problem z popręgiem - rusza się i spina przy dociąganiu. Zalecane postępowanie? Dręczyć konia, zaciskając mu pętlę z liny na kłodzie. Leczenie rozpoczęte ;)
Dodatkowy efekt założenia siodła? Siostrzyczka podziwiała przepięknego "szczura" po zdjęciu go. Inaczej mówiąc - Wiesiek wściekł się jak nigdy jeszcze u nas. Trzeba było z nim dłuższą chwilę podyskutować, bo wszedł w tryb a ja myślałem, że jesteś inna... a jestes taka jak wszystkie! :P



Nieco się różnią wyrazem paszczy, prawda..?

Jakieś skojarzenia najwyraźniej ma, najwyraźniej nie są jednoznacznie pozytywne. Nie nazwałabym tego dużym problemem, ale jest co robić. Zobaczymy, ile czasu zajmie nam przełamanie schematów. I czy trawy starczy ;) bo trawa się przydaje przy objeżdżaniu, oj tak :)

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

no prosze pani niedlugo w teren pojedziemy :))))tak trzymać,pozdrawiam,Barbaska i Pepi

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

Gratuluję postępów, ale "najwspanialszego konia" muszę oprotestować. Najwspanialszego mam ja, drugiego w kolejności najwspanialszego też ja, dopiero trzecie miejsce jest wolne :)

folkmyself pisze...

gratuluję!!!!

Anonimowy pisze...

Gratulacje!:)))

Unknown pisze...

Super, gratuluję! Fajny ten rudy kucyk :)

dea i Campina pisze...

Dziękujemy wszystkim!! :)

Basiu - trzymam za słowo ;)