28 maj 2008

Słuchać konia

______
Niby jestem taka tego świadoma, ale jak się okazuje, to tylko teoria, z praktyką gorzej …. A było tak:

Jeździłam na ujeżdżalni, ćwiczyliśmy follow the rail na zmianę ze zwrotami na przodzie i tyle (w ramach przygotowania do chodów bocznych). W planie zostały mi tylko zagalopowania i miał być koniec.

Zagalopowaliśmy na jedną nogę, zmieniłam kierunek i kłusowaliśmy w kierunku narożnika, gdzie miało być zagalopowanie na drugą. Widziałam, że w pewnym momencie uwaga Duszka odleciała i zaczął czujnie obserwować, co się dzieje na terenie obok. Ale zignorowałam to i dalej kłusujemy w kierunku narożnika. Narożnik ów jest tak usytuowany, że jak go się mija, za plecami ma się bramę wjazdową sąsiada. No i właśnie jak byliśmy tyłem do tej bramy, brama się otworzyła migocąc sygnalizatorem i wjechał samochód. W mgnieniu oka z przysypiającego konia-miśka zrobił się koń-rakieta (dla wyjaśnienia muszę dodać, że po raz pierwszy przytrafił nam się zbieg okoliczności jazda na tej ujeżdżalni + sąsiad wjeżdżający na swój teren). Duszek wystartował i pędził z szybkością światła, a ja ze zgrozą obserwowałam w jakim tempie zbliża się ogrodzenie. W ogóle nie byłam w stanie myśleć o jakiś zgięciach bocznych, jedyne co mi telepało po głowie to czy gwałtownie wyhamuje przy ogrodzeniu (wtedy jak bank siłą bezwładności polecę do przodu i staranuję ogrodzenie) czy będzie próbował przeskoczyć (co też by zakończyło się twardym lądowaniem). W sumie wersja nr 2 wydawała mi się o jeden punkt lepsza, bo można jeszcze powalczyć. Tymczasem mądry konik wybrał wersję numer 3, tzn. po prostu zakręcił (ciekawe, że to mi do głowy nie przyszło). Jak zakręcił, tym samym zwolnił nieco tempo, trochę oprzytomniałam i udało mi się go wyhamować.

Oczywiście, jestem świadoma, że każdy koń kiedyś może się spłoszyć i wszystkiego przewidzieć się nie da. Ale jestem wściekła na siebie, że po raz kolejny zafiksowałam się na zadaniu zamiast słuchać konia.

Ale wszystko ma swoje dobre strony. Przekonałam się, że nawet w takim dzikim tempie Duszek ma bardzo wygodny galop. Wcale nie było trudno wysiedzieć.

P.S. Od dziś Duszek otrzymuje nowe imię. Będzie zwany Złotą Strzałą.

Brak komentarzy: