_______
Jak wcześniej wspomniałam, uczę Duszka, że koniec jakiś zajęć nie oznacza automatycznie powrotu do kumpli na padok. Motywator w postaci jedzenia zadział błyskawicznie.
Dzień pierwszy programu: powrót z lasu, wchodzimy na ujeżdżalnię. Duszek odmawia. Zeszłam, wprowadziłam go w ręku, wsiadłam, postępowaliśmy trochę, dostał przekąskę. Dzień drugi: wracamy z lasu, Duszek sam oferuje wejśćie na ujeżdżalnię. Weszliśmy, postępowaliśmy, następnie przeszliśmy na inną ujeżdżalnię, gdzie dostał swoją przekąskę (tym razem nie musiałam zsiadać, żeby Duszek się przemieśćił). Dzień trzeci, czyli dziś: jeżdziliśmy na ujeżdżalni, potem w planie był las. Wyszliśmy, Duszek bez żadnego oporu skręcił w stronę wyjścia do lasu, czyli przeciwną niż stajnia/padoki. W lesie trochę postępowaliśmy, pokłusowaliśmy, potem zsiadłam i miał swoją przekąskę w postaci trawy.
A jeszcze dwa tygodnie po wyjściu z ujeżdżalni nie było mowy o ruchu w klierunku przeciwnym do kierunku stajenno-padokowego. Chłopie, teraz już tak będzie, żebyś nie wpadł w rutynę.
A wracając do motywatora. Ostatnio zastanawiałam się nad koniobowością Duszka i mam wrażenie, że coraz bardziej z RB Introvert przesuwa się w stronę LB Introvert.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz