2 lut 2008

Po pewnym czasie

____________________

O proszę - nie wiadomo jak i kiedy minął blisko rok, od mojego ostatniego wpisu.
Co się w tym czasie u nas zmieniło? Chyba wszystko i nic. Nic, bo dalej z Rudą żyjemy sobie razem tak ja żyłyśmy, tam gdzie żyłyśmy i robimy to co robiłyśmy. Wszystko, bo czasem jak sobie przypomnę, jak to było przed rokiem, to zastanawiam się, czy aby na pewno tamtego okresu sobie nie wymyśliłam. Przypominam sobie nasze problemy, rzeczy, o których myślałam "niemożliwe" i teraz raczej wydaje mi się niemożliwe, że miały one miejsce.
Czy zrobiłyśmy postępy? Trudno było ich nie zrobić, bo w końcu gorzej być chyba nie mogło :) Na pewno wszystko się stało naturalniejsze, bardziej wpisane w codzienność, a nie takie "odświętne" - teraz wezmę Kijek i Sznurek i Pójdę Się Bawić. Codziennością stała się w ogóle Ruda, w pozytywnym znaczeniu. To dobrze! Miały racę Mądre Głowy, że czas wiele daje.
Natomiast postępy bardziej hmm... fizyczne? rzeczywiste? A to już inna sprawa. Czy są czy ich nie ma, zależy w dużej mierze od mojego humoru :) Czasami myślę - jest fajnie, umiemy kilka ważnych rzeczy. Innym razem, zwłaszcza jak pogoda taka bardziej jesienna ;) myślę - miną rok czasu! a ja chwilami mam problemy bardzo podstawowe. Bo rzeczywiście, bardzo wielu rzeczy nie umiem na razie przejść.
Ale co jest najlepsze (chociaż wile osób stwierdziłoby pewnie, że najgorsze) to, że pomału nabieram do tego dystansu i przestaje wszystko traktować aż tak personalnie. Jak coś nie wychodzi, to już nie rwę włosów z głowy - nie wyszło tym razem? to wyjdzie następnym. Tylko muszę się pilnować, żeby nie popaść w dugą skrajność i nie odkładać wszystkiego na nieokreślone "potem". Bo choć dużo rzeczy "samo się" z czasem naprawia, to jednak nie wszystko.

Brak komentarzy: