Zimowa szata Truskawki "ofutrzyła ją hucułowato". Ale imponujące uwłosienie to nie tylko futro. Jakie ta dziewczynka ma rzęsy! No i nie jest to część zimowej szaty, ale ozdoba całoroczna.
A teraz długo obiecywany Paulinie hoof jack. W końcu zmobilizowałam siebie i męża i zdjęcia są. Kończyny końskie należą oczywiście do Dusiaczka, ludzkie do mnie. W zestawie jest jeszcze taka okrągła końcówka, na której stawia się kopyto, ale jeszcze jej nie używaliśmy. Ciekawostką hoof jacka jest plastik, z którego został wykonany. Duszek już wielokrotnie stanął na podstawie i nie było to jakieś delikatne postawienie nóżki. A plastik cały. Niestety, nie okazał się odporny na plamy a dziegciu.
9 komentarzy:
Aniu, Truskawka jest niesamowita! Niechętnie, ale jednak przyznaję, że może stawać w szranki w urodą Campiny (w dobrej formie).
Jak ona wyhodowała taki ogon? myślałam, że jeszcze młodziara jest z niej, ale kita dłuuuga... :)
No już nie taka młodziara. W lutym kończy 3 lata. A ogon i grzywa wyglądają prześmiesznie - całe czarne, tylko końcówki brązowe. Chyba spłowiale z poprzedniego lata.
To może zrobimy konkurs piękności? Ustawimy je obok siebie, wybierzemy jeszcze kilka mniej urodziwych, żeby nie było ostrej konkurencji i podzielimy się nagrodami?
Ona chyba więcej ma po ojcu niż po matce. I dlatego mam nadzieję, że nie wysiwieje.
Rezczywiście śliczna!:) I jaką ma masc ciekawą! Nie jest kara, prawda? Taka bardzo bardzo ciemna czekolada?
Ze względów oczywistych interesuję się żywo tematem siwienia:)Tatuś Truskawki był siwy? Ale Truskawka nie ma białych włosków wokół oczu? Ech, z siwkami to jest loteria:) Wiele z nich d0 10 roku życia była np.kara...
Nasza Florentyna pewnie osiwieje wcześniej ale boję się kolorów które będa po drodze!:D
Pozdrawiamy!
...nono, nie straszyć mnie tu siwiniem! Campi ma dwójkę siwych rodziców i latem kilka siwych włosów na kłodzie. Co lato więcej :-S Ale w zimie znikają! To chyba siwa nie jest? :D
Truskawka, z tego co wiem, kara, ale żaden koń smolisty nie będzie, jak się po padokach w słońcu szlaja ;) Bilon też "spłowiał" i w ogóle karuski z naszej stajni... Wszystkie mają takie śmieszne grzywy ;)
Ja tam myślę, że jak Truskawka w wieku 3 lat nie zaczęła siwieć ani trochę, to nie będzie siwa. Cokolwiek byłoby widać. Swoją drogą... jak ten czas leci... Pamiętam jak opowiadałaś o niej jako o źrebiczce :) Czyli równolatka Wiedźmina naszego! Jakie plany na objeżdżanie? Kiedy? Kto? Powtórka z Duszka? :>
Tak, kara. Ale jak napisała Kasia, czarnuchy latem płowieją. Co prawda w ostatnie lato bardzo nie spłowiała, w poprzednie dużo bardziej, dlatego myślę, że te brązowe końcówki grzywy to z poprzedniego roku.
Mama siwa i babcia siwa. Ale jej pełna siostra zaczęła siwieć bardzo szybko, więc mam nadzieję, że ona już nie. Jak na razie nie ma nigdzie białych włosków. Rozumiem, że Fiala ma siwieć po tatusiu? I co, ma już białe włosy wokół oczu? Jeśli tak, to chyba faktycznie wysiwieje. W Mycynach jest kilka siwych młodych koni, znam je niemalże od urodzenia i u wszystkich siwienie zaczynało się od oczu.
Kasia, a czy to prawda, że Campi ma w paszporcie maść siwą?
Chyba zajeżdżać będziemy latem, ale tak delikatnie. A Wiedźmin kiedy?
Z moich znajomych siwków też wszystkie zaczynały od oczu. Obie młodsze siostry Campiny siwe (mimo że mlodsze), zaczynały siwieć od głowy, dużo wcześniej. Paszcza Campiny nadal czysto "złota" :)
Inna sprawa, że jest też inny rodzaj siwienia, taki jak u Damaszki voltowej aszki. Jeśli czegoś się obawiam, to właśnie czegoś takiego ;P "Normalnie" Campina już nie wysiwieje raczej.
Tak, Campina ma na dowodzie urodzenia źrebięcia siwą maść - przykład "lekkiej niekompetencji" weterynarza opisującego... :-S
Wiedźmin jest zajeżdżony, w wieku 2,5 roku! Miał u nas pół roku przerwy, teraz na wiosnę jak zwalczymy grzyba (tak, on też ma, wszystkie mają) i akurat trochę lepiej się poznamy z ziemi, wracamy do spokojnej pracy z siodła. Ponieważ chłopak charakterek ma ciekawy i buntowniczy, a kondychę słabą, po przerwie planuje robić tak (zresztą z Campi podobnie) - kondycyjny = żwawy stęp z kawałkami kłusa w terenie z górkami i dołkami przez 2-3 godziny, z przerwą na trawę w trakcie - wracamy z wykończonym koniem :) Potem wsiadanie i odprężenie spokojnym "snujem" na terenie stajni, może później też w terenie, jak chłopak będzie sterowny na kantarku. Powoli zwiększanie wymagań z siodła (ale szybciej z ziemi). Bo nie chcemy wracać do praktyk jego hodowcy (radzili nam zakładać mu wypinacze, bo szarpał głową i trochę się buntował podobno). Założenie jest - jak najmniej patentu, jak najwięcej współpracy. Ile z tego wyjdzie, zobaczymy ;)
Aniu, normalnie się wzruszyłam z tym Hoof Jackiem, że pamiętałas o mnie!!!
Teraz widzę ze faktycznie to super sprawa, szkoda tylko ze troszkę kosztuje!!!
Dzięki piękne!!!
Paulina, masz rację co do ceny. I myślę, że bym nie kupiła gdyby nie to, że musiałam się jakoś pocieszyć, gdy okazało się, że zamiast kursu musiałam wyjechać służbowo. Ogarnęła mnie wtedy taka potrzeba kupowania. I np. teraz nie wiem, po kiego grzyba kupiłam drugi wózek na siodło!
Aha, a propos lekkiej niekompetencji. Duszek ma w paszporcie "kuc". Widać nie dla wszystkich wzrost jest kryerium.
Prześlij komentarz