20 lis 2007

co słuchać po przerwie

------------------------------------
Przenieśliśmy się do stajni, w której stoją tez Promyk, Indii i Aparatka. Głównie ze względu na halę. Bo zaczęłam treningi ujeżdżeniowe z trenerem. Nie znajdowałam w PNH tego, czego szukałam, a więc pracy nad rozwojem fizycznym Diakona i swoim. Nie chciało mi się czekać do 3 poziomu, a więc w praktyce 2-3 lat. I jestem bardzo zadowolona. Trener mi się trafił z dużym doświadczeniem, wyczuciem i tzw podejściem. Tylko czasem się z nim nie zgadzam:) Generalnie Diakon zrobił duże i szybkie postępy - chodzi z impulsem, w pięknym, regularnym rytmie, zaczyna pracować zadkiem, ustawiać się na wodzach, pienić się. Ma bardzo ładny kłus i galop, za to słaby stęp, ale i tak jest o niebo lepiej niż zanim zaczęłam jeździć z trenerem. Nie zdawałam sobie sprawy nawet jak wiele miał złych nawyków pod siodłem. I ogromnych wzruszeń mi dostarczył kiedy się pierwszy raz spienił oraz zganaszował. Ale to forum PNH więc nie będę siać tu herezji:)

Apropos nowego miejsca to trochę się bałam, że Diakon dostanie w tyłek od stada za cfaniakowanie. Byłam zaskoczona - Diakon po wpuszczeniu go na padok witał się grzecznie z każdym koniem. I wszystko jest ok - wie z kim nie może sobie pozwalać, wie kogo moze pozaczepiać, strasznych ran nie ma, gdzieniegdzie tylko wyrwana sierść:) Jest szczęśliwy - bo w końcu ma wielu kolegów, a w poprzedniej stajni był wypuszczany tylko z jednym.

Pozatym są psy, koty, pałetają się miedzy nogami i Diakonowi kompletenie to nie przeszkadza - jest za to zawsze bardzo zainteresowany i chętny do obwąchania się z nowym kolegą/koleżanką.
Czasem się bawimy z ziemii, zwłaszcza przed jazdą i po jeździe - rozstępowanie robimy głównie z ziemii, z niespodziankami - a to możesz zjeśc sobie teraz siana, a to przejdź proszę przez ten drążek, a to nagły zwrot, a to chody boczne, a to zabawa z oponą. Wychodzi różnie - czasem mam wrażenie, że on to robi bo musi, nie sprawia mu to przyjemności, albo robi to strasznie ospale i bezmyślnie. Budzi się na wyższe fazy, ale wtedy jest wkurzony.
Z pomocą Kasi od Promyka zaczęliśmy zmiany kierunków w okrążaniu. Trochę też próbuję różnych rzeczy na wolności - zaskoczona byłam, że się udaje:) Choć nie zawsze - czasem jak ma mnie za zadem to majestatycznie się oddala:) Ale najczęsciej wraca:)

W niedzielę spróbowałam jeszcze raz jazdy w Barefoocie i... ostatecznie podjęłam decyzję, że nie kupię tego siodła. Siedziało mi się strasznie, ale może to była kwestia rozmiaru - to chyba była jakaś 18. Kupiłam za to na ebayu Isabelkę, nie mogę się doczekać, kiedy przyjdzie. Bo nasze obecne siodło jest zdecydowanie za wąskie, Diakon ma wgłębienia przy kłębie, mimo, ze między przedni łęk a kłąb wchodzą przepisowe 2 palce. Jak na to patrzę to płakać mi się chce, mam nadzieję, że nowe siodło poprawi mu wygląd grzbietu.

W niedzielę też pierwszy raz od paru miesięcy spadłam - galopowalismy, w pełnym skupieniu i ja i koń a tu nagle spadła kostka siana, Diakon odskoczył a ja nie:) Zrobiłam piękne salto i wylądowałam na plecach. A zastanawiałam się przed jazdą czy założyć kask:) Poprzedniego dnia nie miałam, tego dnia tak...
Zauważyłam, że on się płoszy przy takich niespodziewanych, cichych szmerach - jak coś zaszeleści w krzakach czy w rogu ujeżdżalni. Macie jakies pomysły jak na to odczulić konia?

1 komentarz:

Klara od Teo pisze...

Chyba dobrze mieć dwie nogi, zamiast jednej? I, jak czas przyjdzie, łączyć naturaliozę z ujeżdżeniem choćby. Wystarczy spojrzeć na Karen Rohlf i jej wizje :-) Pamiętasz jej artykuł "Naturalne diagnozowanie..."? Póki się o (naturalnych) pryncypiach pamięta, koń nie powinien mieć za złe, że się dba o jego równomierny rozwój gimnastyczny ;-)

Co do siodeł, to mam najwyraźniej gusta podobne do Twoich :-) Bezterlicówka mi nie pasuje. A Izabelka - o, jak najbardziej!