Każdy z nas pracuje z końmi. Każdy z nas ma coś wspólnego z PNH - niektórzy idą ściśle z programem, inni łączą naturals z najlepszymi elementami szkoły tradycyjnej, niemniej wszyscy uznają, że Pat Parelli wymyślił coś niezwykłego, co otworzyło nam drogę do współpracy z koniem na zupełnie nowym poziomie. Jeśli pracujesz z koniem metodą Pata Parellego i chcesz zostać współtwórcą tego bloga, napisz krótki e-mail w tej sprawie na adres dorota.konowrocka@gazeta.pl
5 lis 2007
O niegeneralizowaniu
Wyszłam rano nalać wody koniom do pojemnika na pastwisku. Puściłam wodę z węża, zobaczyłam, że Czarny zmierza w moim kierunku, popatrzyłam na niego chwilę, po czym przykucnęłam przy pojemniku szczelnie zawijając się w polar, by w tej pozycji wygodnie na niego poczekać. Im bardziej Czarny się zbliżał, tym bardziej się spinał. W odległości 30 metrów zatrzymał się i zaczął furkotać nosem. Patrzył na mnie, patrzył, uszy spięte, postawione, dwa kółka kłusem, znów stoi i furkocze, za nim Eman, też spięty, jakieś dwa skoki galopu, nerwowy kłus w kółko i wytrzesz oczu. Po chwili dotarło do mnie, że oni boją się MNIE! Rozbawiło mnie to, dla sprawdzenia gwałtownie rozłożyłam ręce, nie wstając - panika, zryw, wytrzeszcz i furkotanie. Wstałam. W tej samej chwili konie opuściły głowy, rozluźniły uszy i powoli posnuły się w moim kierunku, by się napić. Wygląda na to, że po prostu nigdy nie widziały mnie w takiej pozycji w tym miejscu, no bo jak inaczej to wytłumaczyć? :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Ładnie to tak, czaić się na konie przy wodopoju? Dobrze, że nie dały się zwieść i zauważyły. :D
Świetnie, że napisałaś :)
Gratuluję odnalezienia drogi do porozumienia z Czarnym, teraz wygląda to naprawdę dużo bardziej optymistycznie :)
A dla mnie - szczególnie pierwsze dwa tematy bardzo są bliskie: oswajanie terenowe+niedrapieżnikowanie też ostatnio odkrywam, no i Barefoot... Żeby się już te grzyby w stajni skończyły, naprawdę się doczekać nie mogę (wreszcie zweryfikować własną w nim równowagę...)
Prześlij komentarz