Napisałam do Parelli USA, że mogłabym przetłumaczyć książkę Naturalhorsemanship by Pat Parelli, tą dość dużego formatu wydaną przez Western Horseman, że bez problemu znajdę wydawnictwo, które to wyda, że prawie nic nie ma po polsku parellistycznego, jakie są koszty licencji i z nadzieją na "yes!" pozdrawiam. I dostałam odpowiedź:
Hi Dorota!
Thank you for contacting us and offering your services.
At this time, we are not ready to translate into different languages for any of our products.
We will however keep your name for any future steps we can take to becoming more international.
Thank you,
Stacey
Parelli Team
Czyli uprzejmie prosimy, pocałuj nas w tyłek, może pewnego dnia, jak już obsłużymy wszystkie inne rynki to zainteresujemy się tym małym księstwem, które nie wiadomo, gdzie jest. Zirytowałam się.
PS. Czarny dziś dość dobitnie wypowiedział się na temat mojego dosiadu po godzinie jazdy, gdy byłam już zmęczona. Odpuściłam, zeszłam na ziemię. Za to coraz lepiej przejścia na kole na długiej linie. Kupiłam kamerę za 399 zł :) Fajna jest, mieści się w dłoni, ma 5 (słownie pięć) przycisków. Idiotenkamera :) Czekam jeszcze na kartę SD i będę kręcić. Aż się boję, co zobaczę... To znaczy, mogę sobie mniej więcej wyobrazić... A warsztaty z Elaine już niedługo. Acha, i sprawdzam połączenia z Birmingham. Może jednak pojechać na tą konferencję Parellich w UK?
3 komentarze:
Jaka to kamera? Może też się wyposażę, a nie chce mi się przeprowadzać badania rynku.
Niestety, faktycznie wygląda na to, że jesteśmy dla nich niewartą zachodu czarną dziurą. Z jednej strony customer service mają na bardzo wysokim poziomie, odpowiadają szybko, wymienieją wadliwy sprzęt bez problemów (np jak nie mogłam odtwarzać płyt SSL2 w moim DVD, bo to była wersja na rynek amerykański, to szybko przysłali mi wersję na zone 0). Z drugiej strony nie potrafią (może nie chcą) rozszerzyć systemu sprzedaży na Polskę. Jak czytam, jak dumnie chwalą się, że biuro w Londynie "is up and running", ale wciąż nie możemy stamtąd zamawiać, to mnie krew zalewa.
Kamera nazywa się Aiptek PocketDV i coś tam dalej, te PocketDV są różne, ja kupiłam najtańszą. Ale czytałam wcześniej jakieś recenzje, ze ludzie mają po dwa lata i działa.
Dorota:
prawa autorskie załatwia w takiej sytuacji wydawnictwo. Zwykle autor sie tym nie zajmuje. Ma od tego przedstawiciela w wydawnictwie. A wiec kolejnosc jest taka - znajdujesz wydawnictwo w Polsce chetne do wydania książki. Wydawnictwo kontaktuje się z wydawnictwem Natural Horseman, które ma prawa do książki Pata Parellego i załatwia/negocjuje prawa do przetłumaczenia. W momencie, gdy są prawa autorskie wydawnictwo w Polsce podpisuje umowę na tłumaczenie i można się zabierać za pracę.
Prześlij komentarz