24 cze 2007

Duszka spotkania z nowym sprzętem

Dziś był dzień nowego sprzętu (niestety, jeszcze nie Barefoota).

Spotkanie poranne: czaprak Matesa.
Pobawiliśmy się, nadszedł czas na jazdę. Podchodzę z siodłem z nowym czaprakiem, pokazuję, chcę siodłać, a koń mówi „o nie, co ty chcesz mi tu wkładać na grzbiet, to nie jest to, co zwykle”. Obwąchiwał, obwąchiwał, ale coś mu ten baran nie pasował. Odczepiłam czaprak od siodła i zajęło nam chyba z 15 minut, zanim go zaakceptował.

Spotkanie wieczorne: hackamore
Od jakiegoś czasu przymierzałam się do hackamore, ale jakoś wciąż mi nie było po drodze. W końcu dziś się zmobilizowałam. Rano jeździłam, więc pomyślałam, że wieczorem będzie dużo czasu na fg z hackamore, bo do niczego nie będzie mi się spieszyło. Pamiętając, jak Duszek zareagował na nową długą linę spodziewałam się, że dużo tego czasu będziemy potrzebowali. Wyciagam to hackamore z torby, a ono aż w oczu kłuje bielą nowości. Kłuje, kłuje, ale nie Duszka. Żadnej reakcji. Włożyłam, wszystko O.K., nawet nie drgnął. Smiesznie się zrobilo, jak wyciagnęłam kartkę z rysunkiem pokazującym, jak zaplątać ten luźny koniec. Duszek pochylił się razem ze mną, jakby też chciał zobaczyć, co tam napisane. Niestety, nie było napisane zbyt dobrze, bo nie udało mi się nic sensownego zrobić z tym końcem. Ha, biedny mój mąz, jeszcze nie wie, że na nim będę trenować!

A wniosek? "No assumptions". Tam gdzie nastawiłam się na protesty, poszło gładko, a problem pojawił się tam, gdzie się go zupełnie nie spodziewałam.

1 komentarz:

Paulina i Holda pisze...

Co do przewidywan "trudnych" sytuacji, totalnie się zgadzam. Miałam probkę ostatnio, przestawiłam konie na trociny i zbierajac z łąki zaopatrzeni w cs bylismy gotowi na opcję "ratunku, aaaa co to to białe, nie ma mowy, nie wejde"
A tymczasem konie nawet nie zawahały sie.
Hmm How interesting;]