Każdy z nas pracuje z końmi. Każdy z nas ma coś wspólnego z PNH - niektórzy idą ściśle z programem, inni łączą naturals z najlepszymi elementami szkoły tradycyjnej, niemniej wszyscy uznają, że Pat Parelli wymyślił coś niezwykłego, co otworzyło nam drogę do współpracy z koniem na zupełnie nowym poziomie. Jeśli pracujesz z koniem metodą Pata Parellego i chcesz zostać współtwórcą tego bloga, napisz krótki e-mail w tej sprawie na adres dorota.konowrocka@gazeta.pl
12 maj 2007
Powiedziałam "auć"
Dziś podczas naszej kuracji leczniczej, czyli stępowania, Duszek nagle ugryzł mnie w ramię, a ja ... NIE ZROBIŁAM NIC. Jestem z siebie bardzo zadowolona – nie tylko nic nie zrobiłam, ale w ogóle nie miałam odruchu, żeby go pacnąć. Zagapiłam się i nie zauważyłam, jak się do tego przymierza, nie zadbałam o swoją bańkę. Z jakiś względów właśnie podczas tych spacerów on mnie testuje, a ja o tym dziś nie myślałam. Cieszę się z tego ugryzienia, bo jest to dla mnie sygnał i wskazówka na przyszłość: nie można przestać uważać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
8 komentarzy:
Gratuluję opanowania :>
Przy okazji spieszę pocieszyć, że "nie można przestać uważać" nie powinno trwać wiecznie. O ile koń nie jest uwięziony rozkazami i trzymany "krótko", ma swoje odpowiedzialności, z czasem coraz bardziej wrasta w ten układ i "dorasta"...
W przypadku Campi to się sprawdziło baaardzo: pierwsze spacery w ręku z nią to były ciagłe "oczy dookoła głowy", powtarzała się sekwencja: łypnięcie-zesztywnienie-[coś]. Przy czym [coś] było kłapnięciem zębami, stanięciem dęba, strzałem z zadu plus minus w moim kierunku albo skokiem-galopkiem do przodu, bo akurat gdzieś niedaleko jest pies (którego trzeba rozdeptać). Miałam jakąś sekundę-dwie na reakcję ;}
Trzeba przyznać, że chociaż bydlica nadal mnie testuje, to nie robi tego raczej aż tak intensywnie... czasami łapię się na tym, że kiedyś analogiczna sytuacja by nie przeszła (np. prowadzę ją na luźnej linie i rozmawiam z kimś, gdzieś w zasięgu jej wzroku pojawia się pies... i nic -- tylko patrzy na niego).
To są naprawdę wspaniałe chwile i myślę, że i u Was tak będzie... chociaż pewnie na razie nie masz innego wyjścia, jak zdawać testy ;)
eroNa szczęście u nas aż tak nie jest. Ja myślę, że to ugryzienie to mogło być zaproszenie do zabawy - teraz nic nie robimy, tylko stępujemy po liniach prostych i myślę, że on się nudzi. Ja nie - masz rację z tymi wspaniałymi chwilami - jest mi fajnie jak nawet tak sobie tylko chodzimy. Ale on zmienia sie niesamowicie. Jeszcze dwa tygodnie temu do głowy by mi nie przyszło, że będę mogła prawie mu się czołgać między nogami (tak to mniej więcej wygląda, jak robię mu wcierki w chorą nogę). W czasie wcierek stoi spokojnie i cierpliwie, a trwa to dość długo, bo specjalnie wprawna nie jestem, a poza tym mam opór materii: nie mogę znaleźć jakiegoś grubego papieru toaletowego i ten, którym zawijam, rwie się i jest do d.... (nie tylko dosłownie, ale też w przenosni). Musisz koniecznie go odwiedzić!
Hehe, Campi też najbardziej kombinowała na liniach prostych :]
Cieszę się, że Ty i młody robicie takie postępy :)) I chyba się polubiliście w końcu :)
Jeszcze trochę i "młody" o nim będzie nie na miejscu... to już chyba 6 lat, prawda?
Strasznie chętnie bym Was odwiedziła, ale tak daleko mieszkacie... Teraz czasu jeszcze mniej, dwie stajnie do obskoczenia -- w nowej Campina, a ze starą jeszcze kontaktu nie zrywam -- siostrzyczka chce się bawić dalej z lokalną kucką, a ostatnio (nasz mały propagandowy sukces :>) dostała nawet zaproszenie od właścicielki ("przyjedź pobawić się z Lunką!") :D
Nawet dostałam pozwolenie na pobawienie się z wałaszkiem właścicielki, którego zawsze lubiłam (i planuję na niego powsiadać w nowym Barefoocie :>)
Co by nie mówić, nawet sceptycznych ludzi, nasze konie przekonują za nas :] Bo myśmy w ich kierunku gęby nie otwierały w tym temacie, stwierdziłyśmy, że to nie ma sensu... Kto chce patrzyć, ten zauważy :)
Wcale nie “w końcu”, ja go lubiłam od początku (inaczej bym go nie kupiła), tylko zawsze na początku są schody i to właśnie opisywałam, a nie uczucia. Poza tym on jest tak różny od Truskawki, ze trudno mi było się przestawić, a w dodatku miałam taki głupi odruch porównywania go z Truskawką.
Tak, skończyl 6 lat. Podobno w przeliczeniu na ludzkie lata oznacza to, że już niedługo przestanie być nastolatkiem:
Age 3-7 --- a lot of teenage-like behavior, sometimes challenging, playfulness becomes more testing of place in the herd but is still very strong; sometimes defiant; needs a strong, disciplined leader.
Odległość będzie mniejsza w lipcu. Będziemy na Mazurach, koło Olsztynka (o rzut beretem od szosy gdańskiej), szaleć na Barefoocie. Bierz siostrę pod pachę i przyjeżdżajcie.
Uuu... Olsztynek -- chłopak odwiedzi rodzinne strony :)
W takim razie pewnie co najmniej na weekend jakiś się wyrwiemy, wszystkie trzy koniary, może i Olga się wybierze na chwilę :]
Daj nam znać, jak będziesz znać konkretny termin, to coś zaplanujemy :)
Olgę uważam za pewnik, nawet do głowy mi nie przychodzi, żeby miała się nie wybrać. Zresztą mam nadzieję, że uda mi się do niej dojechać na Duszku - o ile Duszek pozwoli, a ja znajdę drogę przez te pola i lasy. Dla siostry poza towarzystwem końskim będzie towarzystwo przystojnego rówieśnika, a dla wszystkich na deser ...... Truskawka (tylko tego nie należy brać dosłownie).
:D
Dziewczyny odniosły się entuzjastycznie do Twojego zaproszenia, więc już rezerwujemy sobie czas :) Będziesz cały lipiec w tamtych okolicach?
Prześlij komentarz