W sobotę bawiłyśmy się na padoku. Planowałam na początku spacer w terenie, ale błocko przy wyjściu po ostatnich burzach zrobiło się tak koszmarne, że nie chciało mi się ryzykować nalania górą do kalosza (co ostatnio mnie spotkało :]). Ech, gdyby nie ten syf przy bramie pastwiskowej, stajnia naprawdę byłaby idealna :>
Czasu jednak nie marnowałyśmy. Postanowiłam poćwiczyć ciąg dalszy psychiczno-emocjonalnego przygotowania do jazdy, czyli driving ze strefy 3. Właściwie to nie tyle driving, co pasażer. Zaczęłam od driving, ale później pomyślałam, że dam młodej wybierać kierunek i zobaczę, dokąd potupta. Pozytywne było to, że nie próbowała się kręcić w kółko przy jakimkolwiek obiekcie -- łaziła sobie po całym obszarze pastwiska, próbując wykumać, o co mi chodzi i "kiedy wreszcie jej powiem dokąd ma iść".
Kiedy już widziałam, że chodzi bez zatrzymań i sięgania po trawę, zatrzymałyśmy się na obszarze, na którym trochę więcej zielska rosło i dałam jej sygnał, że może jeść. Po przerwie znowu poprosiłam ją o ruszenie ze strefy 3 i...
..i okazało się, że mój koń, z właściwą sobie logiką, stwierdził, że wreszcie zrozumiał :] => najwyraźniej chodzi o to, żeby wybrała sobie miejsce, gdzie może jeść. Tak więc, co kilka kroków, zatrzymywała się i (nie, nie sięgała po trawę...) lekko zwracała głowę w moją stronę, pytając "mogę? mogę? ta wygląda na smaczną!" Ubaw z niej miałam nieziemski :)
Stwierdziłam, że nie będę z nią walczyć -- w końcu pytać ma prawo :) Po prostu cierpliwie odpowiadałam - "dziękuję, że pytasz, nie, nie tym razem, idziemy dalej". Tuptup.. "mogę?" "nie." "mogę?" "nie." "mogę?" "nie."...
Czy ktoś już mówił, że PNH to szkoła cierpliwości? :DD
W końcu spojrzałam tęsknie na płot po drugiej stronie pastwiska, i pomyślałam -- ech, chciałabym, żeby tam doszła... a ona... od tego momentu się nie zatrzymała. To był NAPRAWDĘ spory kawałek w stosunku do tych kilku kroków, po których pytała przez ostatnie 5 minut. Hm. A może to JA miałam focus na trawie zamiast na celu? How interesting...
Jestem bardzo zadowolona, że nie uciekłam się do rozwiązania siłowego ("przestań wreszcie się zatrzymywać i pytać, tylko leź do przodu!!"). W ogóle ostatnio stwierdziłam, że nie pamiętam, kiedy się destruktywnie na młodą wkurzyłam. No dobra, pamiętam, to było parę miesięcy temu. Robi różne rzeczy, ale raczej mnie nimi zachwyca albo rozbawia, niż wkurza ;) Pozytywnie -- emotional fitness rośnie :]
W każdym razie pora robiła się już późna, więc koń został nagrodzony za chwilę niepytania -- pozwoleniem na żarcie. I puszczeniem luzem.
Ogólnie wrażenia bardzo pozytywne. Ciekawa jestem, jak bardzo to się przeniesie na jazdę... Na pewno przyda się mnie -- marzy mi się, żebym potrafiła bez problemu i skupiania się na tym fakcie, iść w synchronizacji z nią obok niej (w tej chwili muszę o tym trochę myśleć). Zwalniać, przyspieszać z nią, podążać za ruchem.
Ona chyba też bawiła się nieźle, tym bardziej, że jak łaziłyśmy, to muchy dawały nam nieco spokoju. Bo jest pod tym względem strasznie. Muszę poszukać jakiegoś dobrego antymuchacza dla niej...
2 komentarze:
Oj, Kasia, ja myślałam, że marzy Ci się, żeby już na niej jeździć, a Ty marzysz o synchronicznym chodzeniu! Tak, PNH to cierpliwość, a Ty jesteś wzorem tej cierpliwości.
Jedno z drugim się wiąże -- dopóki nie brakowało mi jazdy (na początku mi faktycznie zupełnie nie brakowało -- tak jak pisałam na forum, po wypadku przestało mnie zupełnie bawić kłusowanie w kółko bez sensu, planu i postępów), nie bawiłam się w driving ze strefy 3 i synchronizację. Można powiedzieć, że były zabawy dla zabaw (albo raczej dla emocji i wzajemnego zrozumienia) -- a teraz są zabawy z wizją -- bo zobaczyłam PNHową jazdę na kursie :>
Jak się nauczę dobrze z nią synchronizować na ziemi, to może i z siodła będzie łatwiej? Na to też liczę ;) Na razie jak słucham o wyczuwaniu z siodła ruchu zadnich nóg -- no cóż, to jest dla mnie czysta abstrakcja... Poza tym prowadzenie to zabawa sama w sobie :)
..i fakt, donikąd mi się z nią nie spieszy, dopóki idziemy do przodu, to jest dobry kierunek... A jak spoglądam wstecz, to widzę, że całkiem spory kawałek przeszłyśmy.
...naturalnie, pozytywnie, progresywnie :]
Prześlij komentarz