6 kwi 2007

Przyczepa, grr.... gulp.

Mam stresa. Mam stresa, że on tam nie wejdzie. Że będę ładować go trzy godziny. Pięć godzin. Myślę o tym od dwóch tygodni. StRRRRReSSSSS. Czarny, błagam, nie histeryzuj. Wystarczy, że ja histeryzuję.

Za to sprzedałam dziś dzieci na noc i jutro rano wezmę Czarnego na dłuuuuugi spacer w teren :)

2 komentarze:

dea i Campina pisze...

Pamiętaj, że jak za bardzo się nakręcisz, to on nakręci się na 100% od Ciebie :> Najlepiej załatw sobie przyczepę parę godzin wcześniej, żeby się nie spieszyć (plus cierpliwego przewoźnika, któremu zawczasu wręczysz kawkę/herbatkę i niech się nie wtrąca), i postaraj się podejść do tego jak do kolejnego pomysłu na zabawę, a nie na coś, co MUSICIE. ("Czarny! patrzaj no, jaką zabawkę dzisiaj przyprowadziłam!" :P)

Ja wiem, że strzelam banały. Ale to działa :> Trzymam kciuki za Was -- dacie radę!

Nas też czeka transport naszych kopytnych, dwa tygodnie później -- do nowej stajni :D Dobrze by było, gdyby wsiadły, nie robiąc problemów... Zobaczymy, jak sobie przemyślały transportowanie od zeszłego roku....

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

Widziałaś płytę na temat ładowania? Widziałaś lub miałaś "opowiedziane" jakieś ładowanie Berniego?