4 mar 2007

Koniec i początek

Dziś zakończył się rozdział mego życia pt.: “jazda szkółkowa”. W zależności od transportu albo w najbliższy, albo w kolejny weekend przyjeżdża Duszek z Orki. Dzisiejsza, ostatnia już dla mnie jazda na obcym koniu była przyjemnym, zrelaksowanym terenem, ale mój duch był z Duszkiem. Bardzo się cieszę, że to już, ale jednocześnie trochę w dołku mnie ściska. Myślę o tych wszystkich relacjach, które Basia mi przysyłała, o dołkach i górkach, które Duszek tam przechodził i zastanawiam sie, czy uda mi sie zdobyć jego zaufanie, być oparciem w chwilach jego lęków. Były momenty, że jak widziałam maila od Basi, to bałam się go otwierać. Były momenty, że jak takiego maila otwierałam, to płakałam. Większość z tego minęła, świadoma jestem, na co mam zwracać uwagę, ale jednocześnie wiem, że zmiana miejsca będzie dla Duszka wyjściem poza jego comfort zone i że w dużym stopniu ode mnie będzie zależało, jak długo poza CZ będzie przebywał. Zresztą dla mnie również będzie to wyjście poza mój CZ. On jest taki inny niż Truskawka!

Po dzisiejszej jeździe mam wciąż taki widok przed oczami: na pastwisku stado koni trzyma się razem, a jeden samotny koń stoi wciśnięty w najbardziej odległy róg tego pastwiska. Stał tam jak wyjeżdżaliśmy, stał dokładnie w tym samym miejscu jak wróciliśmy. NOWY KOŃ w stadzie. Przyjechał wczoraj i stado go odgoniło. Serce mi się kraja na myśl, że to samo czeka Duszka.

No i akcent pozytywny: Basia donosi, że zarówno kłus, jak i galop Duszek ma miękki i przyjemny. Mądrośc ludowa: jak się kupuje konia niezajeżdżonego, to nigdy nie wiadomo, jak się na nim siedzi.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Aniu, trzymamy za Was kciuki, łapki, raciczki i kopytka w całym komlpecie! Wszystko będzie dobrze!:) Duszek da sobie radę w nowym stadzie, na pewno! Wiesz, miałam swego czasu podobne obawy o Falbi. Po pierwszych dwóch tygodniach "wielkiej miłości" , Rudi widząc uległość Falbi , postanowił "rządzić":) W nienajlepszym tego słowa znaczeniu. Woda sodowa uderzyła mu do główki po prostu:) A ja miałam ochotę wysłac Falbinie na kurs feministyczny:)) Serio, nie wiedziałam co zrobić!
W Chwalborzycach Rudi chodził z klaczami które go ustawiały w pół sekundy!:) Ale dobrze mu było, Magda nawet stwierdziła, że Rudi lubi dominujące kobiety:)) Falbi jest jednak inna. Jest spokojna i uległa. Stąd "sodówka" u Rudiego kiedy poczuł, że nie ma mu już kto dokopać!:)
Sytuacja sama się z czasem unormowała. I choć hierarchia została ustanowiona przez kapitulację Falbi, to Rudi przestał się na niej "wyżywać". Za to uświadomił sobie chyba ,że jest facetem w końcu i zrobił się bardzo mhmm ...ogrzasty:)W końcu niedługo będzie przyszywanym "tatusiem"!:) Jestem ciekawa jak zareaguje na tą sytuację!
Aniu, nie martw się, Duszek w większym stadzie z pewnością znajdzie bratnią duszę:)Może nie natychmiast ale z czasem na pewno. Niektóre konie dość długo się aklimatyzują, także nie łam się przedwcześnie. I pisz koniecznie! Czekam z niecierpliwością na nowe notki. Pozdrawiamy!:)

Dot pisze...

Czytałam, że dobrym pomysłem jest wyjęcie ze stada jednego konia i zaprzyjaźnienie nowego właśnie z tym jednym najpierw. A dopiero potem obydwu, nowego i wyjętego, włączasz z powrotem do stada. Czytałam też, że dobrym pomysłem jest jakieś zintegrowanie tych dwóch, na co dobrym sposobem jest wspólny teren, wspólna jazda przyczepą, jakieś wydarzenie, które dla konia jest przeżyciem. Może w ten sposób byłoby mu łatwiej?

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

Dziękuję za słowa otuchy. Dziś ustaliliśmy z właścicielem plan. Duszkowi zostanie przydzielony "wprowadzacz do stada". Co nie zmienia faktu, że i tak okropnie to przeżywam.