16 lut 2007

Udało mi się ! mogę pisać:)

Piszę ! Piszę dawno nie pisałam, ale zaglądam codziennie!

Czytałam przed chwilą to co napisała Dorota. W pierwszej chwili zanim przeczytałam komentarze pomyslałam " im to sie wszystko udaje, ale zazdroszczę!" I potem przeczytałam komentarze, gdzie Dorota napisała, że nie jest tylko różowo i głęboko zastanowiłąm się na moimi relacjami z koniem.

Jest tyle miłych zachowań mojego Promyka do których jestem już przyzwyczajona i nie zwracam na nie uwagi!! A to ogromny błąd!!!!!
Przyzwyczajona jestem np do tego, że zawsze jak przychodzę po Promyka na padok, nie ma znaczenia czy jest sam czy z innymi końmi , gwiżdżę i zawsze przychodzi....czasem nawet galopem (zabierając ze sobą kumpli)!! Jest to dla mnie tak oczywiste, że od dawna nie zastanwiam się nad tym jak daleko muszę i isc po konia. Gdy wychodzę ze stajni na zewnątrz, i cos tam robię, kręcę się, mój koń mnie zawsze zauważa! Podnosi głowę i patrzy w moim kierunku, wtedy zawsze się usmiecham i macham do niego na przywitanie, dając znak, że ja też go widzę i jest mi miło. Potrafi się pasc i sledzic mnie cały czas wzrokiem, co robię, gdzie idę. Staram się nie nadużywac przywoływania. Jesli chce się z nim tylko przywitac to poprostu ide na podok do niego. Oczywiscie on też rusza do mnie i spotykamy sie w połowie drogi.
Jestem tak do tego przyzwyczajona, że nie zwracam już na to uwagi. A to błąd!!!!! Powinnam się swiadomie cieszyc chęcią przebywania Promyka ze mną!!!!!

Wczoraj wypusciłam Promyka z kolezanką na padok. Nie miałam co robić więc, zostałam przy ogrodzeniu rozmawiając z moją koleżnaką. A mój ukochany koń obszedł padok w koło i przyszdeł do mnie. Stanął sobie obok, wzdłuż ogrodzenia z nosem koło mojego ramienia i tak spędził 30 mintut. Ja stałam i rozmwiałam , kobyłka kręciła się koło Promyka i chodziła w rózne miejsca, a mój koń przysłuchiwał sie naszej paplaninie. Ale musiała go chyba znudzić bo w pewnym momencie tak się zoziewał, że mało sobie szczęki nie zwichnął:))). Nie głaskałm go , nie patrzyłam na niego, tak sobie tylko spędzalismy czas.

Chcę się podzielić tymi miłymi chwilami, żeby mi nie spowszedniały, żebym pamiętała i cieszyła się nimi ZAWSZE kiedy są!!!!!

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

To fakt, ze czasem takie drobiazgi wydają nam się częścią "należnej nam" całosci i przestajemy się nimi zachwycać, doceniać.
A w sumie warto, tylko bez popadania na drugi biegun;]

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

Oj, Kasia, Kasia, myślę, że nie grozi Ci, że zapominisz o tym, co Promyk Ci oferuje. Potrafisz opowiadać o tym z taką radością i dumą, że tylko ślepy i głuchy by nie zrozumiał, jak bardzo doceniasz wszystko, co Promyk robi dla Ciebie.