5 lut 2007

Klikanie a PNH

Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, czy też klikanie zyskuje na popularności, ale coraz częściej słyszy się o tej metodzie. Chociaż stosować jej na razie nie zamierzam (uważam, że jestem zbyt zielonym PNH-owcem, żeby mieszać metody), to powoli dojrzewam, żeby dowiedzieć się, z czym to się je. Jakiś czas temu na międzynarodowym forum PNH pojawił się post, który cytuję poniżej. Wtedy zachowałam go ze względu na nawiązanie do „treats”, stosowanie których jest dla mnie wielką pokusą. Przypomniał mi się teraz, po poście Małgosi i po wrażeniach, którymi ze swego klikania z Macebą podzieliła sie ze mną Bożena od Wadery. Wklejam go z nadzieją, że doświadczeni „klikierowcy” zechcą odnieść się do opinii, że nasze „quality release” cierpi, jeśli na nim się nie koncentrujemy i stosujemy wzmocnienia innego rodzaju.

Oto ten post:

Treats, clicker, release, etc
How you reward/motivate/encourage your horse is not just about a voice cue, clicker or treat....it is about how you chose to interact with horses. If you mark the correct movement with a click, you are clicker training. If you treat your horse for the correct movement, you are training with treats. If you use a verbal marker, you are voice training. If you release, you are training with what you are learning with PNH. One of the biggest pieces of natural horsemanship is the tenet that it is the release that teaches. I firmly believe that the more you rely on something other than the release to mark the correct movement, the less you are concentrating on giving a quality release. The whole idea of this program is to train the human. In this case, train the human to give the best possible release at the right time so that it is meaningful for the horse. Treats, clickers and voice cues all have their place in the world of training horses. PNH is about training people and as long as people are thinking about training horses, they aren't thinking about training themselves.
Instead of thinking about the quickest way to get the horse to do *blank*, think about how best to improve the quality of your release to the horse understands that *blank* is what you wanted.

2 komentarze:

Klara od Teo pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Klara od Teo pisze...

(Nie umiałam wyedytować poprzedniego swojego komentarza, a za wcześnie nacisnęło mi się "wyślij", dlatego go usunęłam.)

Moim zdaniem ten post z listy jest w pewnym sensie zupełnie chybiony. W klikerowaniu nie ma "release" - bo nie ma presji. A trudno mówić o jakości czegoś, czego nie ma.

Nawet jeżeli nie klikamy tylko wychwytując pożądane zachowania, ale jakoś podpowiadamy koniowi, to dla mnie to jest jak użycie fazy 1, bez przechodzenia dalej. Z tym, że faza 1 nie jest już pierwszą fazą niewygody, nie niesie informacji, że jak nie będzie (jakiejś) odpowiedzi, to pójdziemy z fazami wyżej. To bardziej informacja: masz szansę odpowiedzieć (jakoś) i zarobić na nagrodę (żarcie albo głaskania, co tam stworzenie sobie ceni - jego wybór). Jak nie spróbujesz odpowiedzieć - twoja strata.

Skutki podobne, założenia inne. Bo metoda inna.

Co nie zmienia faktu, że ręka (noga itd.) zamykająca się powoli a otwierająca szybko - zawsze jest pożądana. Że kluczowy jest timing (w klikaniu nawet bardziej), czytanie konia i adekwatne reagowanie.