3 lut 2007

Klikam sobie

Konio Mentonio pobił się z kolegą na padoku, poślizgnął i rymcnął jak długi. Efektem tej przygody było stłuczenie całej prawej strony plus zapalenie mięśnia przytrzeszkowego. I dwa tygodnie aresztu w boksie. Z ruchu mieliśmy dozwolone pól godziny stępa w ręku dziennie. Tereny, spacery czy jakakolwiek praca w siodle czy bez niego właściwie odpadła - bo i skręcać nie wolno było, chody boczne tez na liście zakazanej. Trochę poćwiczyliśmy różne stepowe rzeczy, ale ze koń do ruchu na początku nie za bardzo był chętny (wiadomo – boli) to zajęliśmy się klikaniem w obszarach:
- buziaków
Z buziakami to jest tak, że są teraz ulubioną odpowiedzią M na wszystko – jak proszę o CG, to najpierw pyta „a może buzi”? Przyjmuje na razie te wszystkie czułości, cieszę się ze stawiania pytań, ale w planie mam naukę, że buzi, to ma być na sygnał, a nie bez niego.

- kłaniania się
M już wcześniej bardzo ładnie podnosił nogi, wiec dołożyłam do tego jeszcze głowę w dół. Początki obiecujące, a to pierwsze efekty.
Tu Menio sam się ustawił (byłam sama w stajni, wiec nie miął kto robić zdjęć), kiedy pomagam mu dając palce do targetowania jest duuużo lepiej.

- ganaszowania
Uczę tą metodą:
http://www.equilog.com.au/Clicker%20Train%20Your%20Horse;%20Reinforcing%20Desired%20Behaviours%20(Amy%20Lacy).pdf

Czyli z ręką za sankami, a nie z palcem na nosie, bo nie chce, żeby się myliło z jeżem. Na hasło „śliczny chłopczyk” mamy już ruch głowy do ręki

- aportowania
Kupiłam piękne gumowe kółko dla psów, w ramach friendly wisi sobie na boksie, mamy opanowane już dotykanie i łapanie zębami, trzymać w zębach jeszcze nie potrafimy.


Z moich wrażeń:- fajne to klikanie – koń chętny, zainteresowany rozwiązywaniem zagadek, dużo pozytywnego wzmocnienia robi swoje. Dodatkowo wspaniale zajęcie na czas kontuzji i niepogody, gdy wieje, leje i nawet M nie chce wysunąć nosa ze stajni.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ja ciekawa jestem co za jakis czas z klikania wymyśli, my na razie żadnych praktrycznych zastosowan nie wymysliłysmy. Ale moze moze?
Z linka o ganaszowaniu chętnie skorzystam.
Pozdrawiam

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

Czy prowadzisz listę z opisem wypadków Mentonia? Mam wrażenie, że już kiedyś czytałam o jakiś bardzo oryginalnych jego popisach. Gdyby nie to, że prowadzą do kontuzji, to bym powiedziała, że te jego przypadki są zabawne.

Malgosia i Mentos pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Malgosia i Mentos pisze...

Nie prowadze, bo jakbym zaczela to spisywac to bym sie zalamala...Zeszlej zimy mial wypadek za wypadkiem - juz nie pamietam dokladnej kolejnosci ale rozcial sobie noge na padoku na pecinie (straszne miejsce, babrala sie ze 2 miesiace!), pobil z ogierem, tak ze mial wyrwane pol siersci i wygladal jak po wybuchu bomby lub mega-ospie, wywinal orla na padoku i naciagnal sciegno (do tej pory to pierwsza noga, w ktorej sie cos odzywa)i na dokladke biegal tylem z drzwiami od stajennej kanciapy na szyji. Wszystko jedno za drugim, co wyzdrowial z jednej kontuzji, to lapal nastepna. Moj maz sie smieje, ze on zima robi sobie przerwe od pracy i co sie z jednego wyleczy to kombinuje co by tu sobie zrobic, zeby nie pracowac;)

Klara od Teo pisze...

Małgosiu, trafiłam kiedyś na art. Lucy Gray o koniach "4 żywiołów". Chyba wiem, gdzie pasuje Mentos ;-) Co do Ciebie - to nie wiem :-)

>>Koń "ogniowy"

Żeby stwierdzić, że posiadasz konia ogniowego, wystarczy, że spojrzysz na rachunki od weterynarza. Te konie mają skłonność do przetaczania się od kryzysu do kryzysu. Są nieodmiennie poranione i bardzo często, kiedy pojawiasz się w stajni możesz zobaczyć właściciela stajni w panice lecącego przez podwórze by wyplątać ogniowego konia z nowych tarapatów.

Konie ogniowe są często zwierzętami gorącokrwistymi z zaskakująco krótkotrwałą koncentracją uwagi. Są atletyczne i dobrze sprawdzają się w skokach, ponieważ konkursy skokowe mają swój przepych, są wysoko specjalistyczne ale trwają zaledwie kilka minut. Konie ogniowe, tak jak ich właściciele, są najszczęśliwsze, kiedy znajdują się w centrum uwagi.

Właścicieli koni ogniowych można poznać po tym, że noszą ubrania z najnowszych kolekcji oraz zdają się uważać szpilki za odpowiednie obuwie do stajni. Są nieustannie spóźnieni i można często zobaczyć jak
wjeżdżają do stajni nowiutkim Porsche. Tak jak ich konie, przeżywają życie przechodząc od kryzysu do kryzysu.

Te piękne, super zadbane konie są obiektem zazdrości każdego, kto je zobaczy. Zawsze mają na sobie wszystko najnowsze, najdroższe, pod kolor i do kompletu; siodła z czaprakiem od Gucciego i podkowy projektowane przez Manolo Blahnika

Malgosia i Mentos pisze...

Tgo konia ogniowego to pamietam z twojego bloga - wypisz wymaluj M, tylko ze skakac nie lubi. Mam nadzieje, ze w moim zyciu spokojniej, szpilki zostawiam do firmy, moja fura moze i w miare fajna i nowa, ale za to brudna jak nieboskie stworzenie:)Tylko niestety sie spozniam...