Siódmego grudnia zamknęłam Emitera w boksie na amen. Nie był w stanie opanować emocji, zbierał się do zwariowanych galopów, staw nadgarstkowy raz puchł, raz szczuplał, znowu puchł, kulawizna malała i wracała, ja nie miałam serca trzymać go na błotnistym padoczku, gdy na pastwiskach trawa i ciepło jak wiosną, wreszcie wet na mnie nawrzeszczał, że tą metodą nigdy się nie wyleczy. Więc ogrodziłam mikroskopijny wybieg 3 na 5 metrów z wejściem do boksu, i zamknęłam Czanego.
W ciągu czterech dni zostało dwie trzecie konia. Czarny nigdy nie miał specjalnie mięśni, ale bardzo szybko dowiedziałam się, jak wygląda koń, który naprawdę nie ma mięśni, nie ma ciała, nie ma szyi, nie ma szynki, a skóra wisi mu na kręgosłupie i łopatkach. Zabiedzony folblut, ewentualnie młodziutki koń, tak mniej więcej wygląda obecnie Czarny. Plus ustawicznie spocona szyja. Tak Czarny zareagował na zamknięcie. Przyprowadziłam mu Emana sądząc, że bliskie towarzystwo kumpla nieco poprawi sprawę. Osiągnęłam tyle, że doła złapał też Eman. Moje chowane na otwartej przestrzeni konie bardzo źle znoszą zamknięcie.
Karmię go więc owsem w małych porcjach cztery razy dziennie, dokładam jablka, marchewki, otręby, w sobotę kupię siemię i inne smakołyki, patrzę ze smutkiem na nie znikające siano i odliczam dni. Ma stać miesiąc.
Undemanding time mamy po dziurki w nosie, ale widzę, że żadne masaże, czyszczenia, głaskania, siedzenia ze mną w boksie nie poprawiają mu nastroju. Wiem, czego chce, i wiem, że do 7 stycznia nie mogę mu tego dać. Staram się egzekwować zwykłe posłuszeństwo, spokojne stanie, podawanie nóg, nie łażenie po mnie w boksie, ale widzę, że on myślami i nastrojami jest zupełnie gdzie indziej. Już nawet nie próbuje wyleźć przez każdą szparę, ale każdy smętny ruch przypomina mi, że konie nie są stworzone do stania w boksie.
Boże, jakie chałowe życie ma większość polskich koni spędzających ponad 20 godzin dziennie w boksach! Jak fatalnie muszą się czuć! Jasne, do wszystkiego można sie przyzwyczaić, do boksowego życia też. Ale smutek moich koni pozbawionych zwykłego wyboru mówi prawdę - to koszmar.
2 komentarze:
Dot, do 7 stycznia nwcale nie jest tak daleko, Czarny zagryzie zeby i wytrzyma. A miesnie odbudowuja sie bardzo szybko:)
Tak mi mów :) On już zagryzł zęby, a właściwie należałoby powiedzieć, że rozluźnił szczękę i żuje :) Nigdy nie sądziłam, że śliczne, brązowe, kształtne końskie kupy i szybkie znikanie żarcia (przy tych cenach owsa! grr...) będą mnie tak cieszyć! A nożka śliczna, nic nie spuchnięta, żadnych deformacji, brak bólu. Jeszcze będziemy szaleć. On jest taki kochany, teraz, jak sie już trochę uspokoił.
Prześlij komentarz