20 lis 2006

It’s good if your horse bites....

"It’s good if your horse bites in a friendly way, however it may be quite painful. But never slap a horse on its face to break of that habit as many people do. Every time a horse will draw back its head as it won’t understand why it gets that slap in response to a friendly movement. You’ll never become its friend." Ze strony Nevzorova, www.hauteecole.ru. Kontrowersyjne, ale pasuje do mojej układanki! Kilka dni temu poszłam na pastwisko ciemną nocą. Wrażenie niesamowite, reflektory z padoku rzucały odblaski na pastwiska, widziałam swój cień niesamowicie wydłużony i cienie koni chodzących mi po plecach, choć tak naprawdę przechadzających się kilkadziesiąt metrów dalej. Rozmawiałam przez telefon z Agnieszką od Siwego chodząc po pastwisku to tu, to tam. Podszedł Eman, odszedł, po chwili podszedł Emiter. Stałam rozmawiając i głaszcząc go po nosie, zachwycając się mimochodem, że tak cudownie poddaje się mojej pieszczocie, czego nigdy nie robi, nie przepada za obmacywaniem go po nosie. Chrapki spokojne, dotyk cudownie jedwabisty, bajka. I wtedy Emiter opuścił głowę i ugryzł mnie w udo. Zabolało okropnie, ale nie uderzyłam, nawet nie machnęłam ręką, zdumiona zdusiłam okrzyk, odeszłam kilka kroków. Byłam zdumiona, nie wiedziałam, co zrobić, zdecydowałam się nie robić nic. Czułam, że nie zasłużył na uderzenie, choć nie wiedziałam do końca, jak to uzasadnić. Teraz nadal nie wiem, ale jest ktoś, kto myśli podobnie... To był friendly movement...

Brak komentarzy: