21 lis 2006

Zmiany, zmiany :) (zaktualizowane)

Proszę Państwa, informuje, że zdecydowałam się na poważne zmiany w moim życiu, by móc więcej czasu spędzam z nieparzystokopytnymi :) Porzucam moją pracę etatową, przechodzę na działalność gospodarczą opartą na moich dzisiejszych umiejętnościach, czyli dziennikarstwo, redakcja, tłumaczenia, na razie głównie dla mojej dawnej firmy. Odzyskuję kontrolę nad własnym życiem i czasem, a mam nadzieję, że na kieszonkowe, owies i serki dla dzieci starczy. Szukam drugiego konia! I mam nadzieję, że opatrzność nie da mi zginąć. Mój ojciec zawsze powtarzał, że jak ktoś bardzo chce wejść, to znajdą się ci, co potrzymają mu drabinę. I pieniądze na tą drabinę też się znajdą. Trzymajcie kciuki, idę na rozmowę z szefem. Emiter, ja dla Ciebie to robię!!

Update: Już po rozmowie z szefem. Powiedziałam, że chcę być fair w stosunku do firmy, mam pasję, chcę ją rozwijać i potrzebuję na to czasu. Zostałam zrozumiana! Musiałam nawet opowiedzieć co niego o PNH :) Wyliczyłam, ile kosztuję moją firmę obecnie, zaproponowałam, że na nowych zasadach firma będzie mi płacić 20% mniej, żeby miała z tego jakąś korzyść, ale za to wszystko mi do ręki i jestem wolny strzelec, który sam decyduje, jaki kontent dostarcza, oczywiście, określiliśmy, ile tego kontentu mam dostarczyć miesięcznie, żeby firma nie była stratna. Dla mnie istotna jest głównie samosterowalność (kontrola nad tym, czym się zajmuję, a nie spadochroniarskie zlecenia z góry) i dokładne okreslenie, za co dostaję forsę (co uniemożliwia wrzucenie mi na głowę wszystkiego, co akurat jest do wrzucenia, co generuje stres i brak czasu dla Czarnego). Nowe zasady od nowego roku. Fiskusa rozpracuję, ale jak nie świadczę już usług w siedzibie firmy na jej sprzęcie, to nie wiem, do czego mógłby się przyczepić, ale oczywiście sprawdzę. Widzę jasno :)

6 komentarzy:

Ania + Truskawka&Duszek pisze...

To naprawdę wielki krok, nowe życie. Zazdroszczę Ci i cierpię, że ja tak nie potrafię.

Tylko uważaj z tym świadczeniem usług byłej firmie - fiskus jest na to wyczulony, bo węszy, że to tylko zmiana pozorna mająca na celu umożliwienie płacenia niższych podatków.

Jestem ciekawa, czy powiedziałaś szefowi "Robię to dla Emitera"? Pisz, co dalej.

Malgosia i Mentos pisze...

Odwazny krok:)Ale przypomnij mi, czy jak bylas w drugiej ciazy to nie nie mialas podobnego pomyslu? Trzymam kciuki,ze sie uda!

Co do kwestii podatkowych, to IMHO zakladajac dzialanosc gospodarcza i pracujac dla swojego bylego pracodawcy przez pierwszy rok nie mozesz rozliczac sie liniowa stawka 19%, ale placisz stawki tak jak zwykla osoba fizyczna. Potem juz normalnie. A, i nie wiem jak przy dzialanosci gospodarczej traktuje sie koszty uzyskania przychodu, bo przy pracy etatowej tworcy (a rozumiem, ze dziennikarze to tworcy:) maja odliczany 50% albo 20% (zalezy od kwestii praw autorskich)koszt uzyskania przychodu.Bez potrzeby zbierania kwitow. A przy dzialanosci gospodarczej raczej musisz wszysto udokumentowac.

Tak mi sie pamieta, ale zastrzegam, ze egz z polskich podatkow to zdawalam 1,5 roku temu i moglam cos zapomniec lub cos sie moglo zmienic.

Dot pisze...

Dobrze mówisz, specjalistko :) Doszłam do tego dziś w drodze do pracy, skonsultowałam ze znajomym Twórcą i wychodzi, że nie ma lepszej opcji niż umowa o dzieło z przeniesieniem praw autorskich. 50% kosztów uzyskania przychodów, NIE MA obowiązku płacenia ZUS! (on sie ubezpiecza prywatnie na trzy sposoby), mozliwość zawarcia indywidualnej umowy z NFZ, koszt 220 zł miesięcznie, która to kwota odejmowana jest W CAłOśCI OD PODATKU w chwili rocznego rozliczenia, progi podatkowe normalnie.

Niemożliwe, żebym miała taki pomysł w drugiej ciąży... Żadna normalna kobieta w ciąży nie zrezygnuje z etatu :)

KAŚKA, PROMYK I INDI pisze...

Cudnie!! Cudnie!!! Ja doceniłam swoją pracę, gdy pojawił się Promyk!! i możliwość wychodzenia z pracy zimą o 14 bo potem to już ciemno i zimno, a latem bo można połowę dnia spędzić w stajni, a to trzeba wyjść jeszcze wcześniej bo nowy kowal przychodzi... a i firma zmieniła siedzibę ...bo i do domu bliżej i do stajni na piechotę można dojść :)))) No może to nie jedyny powód ale dla mnie bardzo korzystny!!! Fajnie teraz będziesz miała!!!! Całusy!!!

Malgosia i Mentos pisze...

No dobra, to przed druga ciaza:) jakos tak mi swita, ze cos takiego sie pojawilo w naszych rozmowach:))

Anonimowy pisze...

Gratulacje!:) Do odważnych świat należy! Moja szefowa (wspaniała kobieta, wszystkim takich szefów życzę!) twierdzi, że jak ktoś uparcie dąży do celu, to choćby miał przed sobą przepasć, jak postawi krok, to mu się most sam zacznie układać. Coś w tym jest... Gdy jesteśmy silni i pełni wiary, los nam sprzyja. Ludzie zmartwieni i niezadowoleni z zycia często wiecznie mają pecha i nic im nie wychodzi.
Ale tak swoją drogą... zastanawiam się ile możecie poświęcić czasu swym koniom tygodniowo? Mam konia "w domu" i pracuję też przez wiekszośc tygodnia w domowej pracowni ale to wcale nie oznacza ,ze mam więcej czasu na zabawę z koniem...Dzięki Magdzie mobilizuję się raz do dwóch "sesyjek naturalnych";) w tygodniu ale za to najczęściej później mam kaca moralnego,ze nawalam z robotą itd. No i koniec końców nadrabiam niedzielami.
Praca w domu wymaga duuużo samodyscypliny i oporności na różne "elementy rozpraszające":)Poza tym praca, zwierzaki, dom ciągle do sprzątnia przez te zwierzaki wałęsające się wszędzie, mąż... Dzieci jeszcze nie mam. Kurcze, chyba nie mam na nie czasu!:)
A tak naprawdę, by być dobrym "naturalem" NIE MOŻNA się spieszyć. NIGDZIE.
I jak to wszystko pogodzić?

Milenka&Falbana&Fialarek