... my czyli:
ja – Ania
ona – Truskawka, prawie dwulatka
on – Duszek, pięcioletni prawie facet
Truskawka wciąż cieszy się końskim dzieciństwem, urozmaicanym siedmiomi grami z ziemi w moim wykonaniu, natomiast Duszek jest zajeżdżany w Orce i pod okiem Basi-Uli przygotowuje się do dorosłego życia. Trawię informacje od Basi i myślę, jakie te moje konie są rózne. Truskawka szybko zaakceptowała moje friendlinowanie z carrot stickiem i kolejnymi rekwizytami. Teraz, jak się na tym zastanawiam, to widzę, że od momentu, gdy pozwoliła mi się głaskać po całym ciele (na początku zad i brzuch był terenem zakazanym), to odczulanie na wszystko inne poszło jak błyskawica, bez żadnych oporów. Truskawka z natury jest bardzo dzielna – np. nie tylko nigdy nie bała się wypraw w teren, ale mając możliwość swobody i wyboru ustawiała się na czele zastępu i prowadziła ten zastęp. Duszek z kolei ma swoje fobie – liny, sznurki, taśmy – i pokonywanie tych strachów i budowanie jego zaufania wymaga czasu. Ciekawa jestem terenowania z Duszkiem, chociaż to jeszcze daleka przyszłość. Na razie jak na naturalsa przystało czekam cierpliwie, kiedy Duszek będzie gotów do mnie dołączyć. I cieszę się, że moje koniska są różne – więcej się od nich nauczę.
3 komentarze:
Witamy:) Moze wrzucisz jakies zdjecia konskiej rodzinki? Bo na zywo to chyba was nie widzialam
Wrzucę (zresztą do tego samego zachęcałam Dorotę, nie znalazłam nigdzie zdjęcia E.). Jedno tylko stoi mi na przeszkodzie: uważam, że Truskawka jest nieskończenie piękna i żadne zdjęcie, które mam, tego nie oddaje (a mam ich mnóstwo, od momentu, gdyby była niewidzialna, czyli w brzuszku mamusi). Zresztą z powodu braku odpowiedniego zdjęcia do tej pory nie zarejestrowałam sie w KJK na forum PNH. Duszek dołączył do nas niedawno, jeszcze nie zdązyłam na jego punkcie zbzikować, ale jestem na najlepszej drodze do tego.
Emiter chroni swoja prywatnosc, bo nie chce byc rozpoznawany na ulicy, gdy nieuczesany idzie po piwo i gazete;)
Prześlij komentarz