Każdy z nas pracuje z końmi. Każdy z nas ma coś wspólnego z PNH - niektórzy idą ściśle z programem, inni łączą naturals z najlepszymi elementami szkoły tradycyjnej, niemniej wszyscy uznają, że Pat Parelli wymyślił coś niezwykłego, co otworzyło nam drogę do współpracy z koniem na zupełnie nowym poziomie.
Jeśli pracujesz z koniem metodą Pata Parellego i chcesz zostać współtwórcą tego bloga, napisz krótki e-mail w tej sprawie na adres dorota.konowrocka@gazeta.pl
Postawmy sprawę jasno, masz siano w głowie :) Ujmując rzecz mniej aforystycznie, mam zazwyczaj siano w 1/ suwaku kurtki oraz zapinanych na rzepy mankietach(od noszenia brykietów w objęciach do paśników), 2/ mankietach zawiniętych do sprzątania w stajni dzinsów (z których potem przy odwijaniu w pracy siano i różne śmieci wysypują się szczególnie spektakularnie).
Dodałabym jeszcze jeden syndrom: wszystkie nowe ciuchy stają się dość szybko ubraniami roboczymi... Wracam z pracy i idę do stajni chociaż na chwilę, i nowe zamszowe kozaczki już po chwili mają nieco gnoju wbitego w zelówki... trochę siana w środku... Potem robią się troszkę ubłocone...
3 komentarze:
A ja wracajac od konia mam owies we wlosach i siano na kolnierzu, slomy nie zaobserwowalam:)
Postawmy sprawę jasno, masz siano w głowie :) Ujmując rzecz mniej aforystycznie, mam zazwyczaj siano w 1/ suwaku kurtki oraz zapinanych na rzepy mankietach(od noszenia brykietów w objęciach do paśników), 2/ mankietach zawiniętych do sprzątania w stajni dzinsów (z których potem przy odwijaniu w pracy siano i różne śmieci wysypują się szczególnie spektakularnie).
Dodałabym jeszcze jeden syndrom: wszystkie nowe ciuchy stają się dość szybko ubraniami roboczymi... Wracam z pracy i idę do stajni chociaż na chwilę, i nowe zamszowe kozaczki już po chwili mają nieco gnoju wbitego w zelówki... trochę siana w środku... Potem robią się troszkę ubłocone...
Prześlij komentarz