Już wiem, dlaczego Czarny kuleje, ale nie poprawia mi to nastroju. Nadwyrężone ścięgno - zewnętrzny zginacz - lewa przednia noga. Może źle stanął, może źle skoczył, a może oczekiwałam od niego zbyt dużego wysiłku zbyt szybko. Wysiłku, na który jego nogi nie były przygotowane. Nie wiadomo dokładnie. Naciągnąć ścięgno - końska rzecz. Ale czuję się tak fatalnie, jak się czuję, nie dlatego, że traf chciał, że Czarny naciągnął ścięgno, ale dlatego, że zauważyłam to, ale zlekceważyłam swoje wątpliwości, zlekceważyłam jego zdrowie, uznałam to za humory i grymasy! Już po tym, kiedy zaczęłam zastanawiać się, czy on oby nie chodzi jakoś inaczej, skoczyłam kilka hopek, pojechałam z nim w teren na galopy... ! I następnego dnia znów pojechalam w teren! Tym razem wróciłam po pierwszym kłusie, uznając, że on rzeczywiście chyba utyka... Potem jeszcze przeganiałam go po pastwisku, bo chciałam zobaczyć, czy on rzeczywiście, i jeśli, to na którą nogę... On nie chciał biegać, ja przeganiałam go mocniej, on przechodził w końcu do galopu... Bo ja chciałam się przyjrzeć dokładnie, czy warto wzywać weta... Potem odczekałam parę dni, że może samo przejdzie... Weterynarz, która dziś przyjechała, uznała, że kuleje całkiem mocno. Co prawda nie widać w stępie, ale bardzo wyraźnie w kłusie, na granicy jednego i dwóch plusów, raczej dwóch. Dlaczego ja jestem taka durna beznadziejnie? ... ! Bo to jest mój pierwszy koń w życiu, kulawe konie widziałam cztery na krzyż! Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, nie mam dwudziestu koni w stajni, tylko raptem trzy! Nie mam kiedy zbierać tych zdrowotnych doświadczeń... Czuję się beznadziejnie...
I jeszcze podejście Czarnego do tego wszystkiego... Buntował się, ale trochę, w końcu zbierał siły i spełniał moje życzenia... Mimo bólu... Dlaczego nie wywalił mnie z siodła w kosmos za karę!! One są takie łagodne, a ja tak cholernie bezmyślna, niedoświadczona, niepewna. Nie można na mnie polegać. Nie warto mi zaufać...
1 komentarz:
Kochana!! Nie martw się!! Miałam dokładnie to samo z Promykiem!!Bawiliśmy się w "terapię na wzgórzu", wszystko zgodnie z wytycznymi plus glikozamina wcześniej. Pierwsze dwa dni Promyk biegał bardzo chętnie, trzeciego z kłusa przechodził do stępa i stepem przechodził wzniesienie. Myślałam oczywiście , że to fanaberie. Natępnego dnia przed wzniesieniem stawał, odwracał się przodem i pytał, czy musi tam wchodzić. A ja oczywiście zamist uszanować jego pytania to prosiłam o kłus. Na szczęści wpadła do nas koleżanka, Patrycja, zobaczyła Promyka i stwierdziłą, że on kuleje i to dość mocno.W końcu okazało się, że ma zmiany w przednich trzeszczkach. Do tej pory, czyli pół roku dostaje codzinnie do paszy lekarstwa, już jest dobrze, ale ...... Od tamtej pory wiem, że on mi mówi a ja go muszę słuchać. Ja też zupełnie nie widzę kiedy koń kulej, też nie mam doswiadczenia. Będzie dobrze, Czarny wyzdrowieje a Ty zdobyłaś nowe bardzo cenne doświadczenie!! Trzymajcie się!!!
Prześlij komentarz