14 paź 2006

Sprzęgło, wsteczny, gaz - OBOP

Jak to czasem człowiek ma klapki na oczach i nie widzi tego, co najbardziej oczywiste... Ostatnio spędziłam trochę czasu, szlifując cofanie z siodła. Również przez 9 stopniowe cofanie. Było już dość prosto, dość harmonijnie, ale powolnie i z nogami jak w mule. Nawet myślę, że bardziej niż kiedyś. Nie mogłam jakoś z tym dojść do ładu. Pilnowałam tych stopni, starałam się uprzejmie prosić, włączać dosiad "wsteczny". Ale to ciągle nie było to.

Olśnienie przyszło nagle: a gdzie jest moja energia??? No właśnie - nie wiem, gdzie była. Ale kiedy dodałam "life up", okazało się, że to jest ten brakujący element. Zaczynamy.... powoli... palce się zamykają, dosiad zmienia... koń przenosi ciężar do tyłu... jeden wolny krok... drugi też... zaczynam dodawać energii... i voila: piękny, długi, energiczny krok! Przerwa, odpoczynek, głaskanie. "Tak, jesteś moim mistrzem świata!". Właśnie tak sobie wykombinowałam: że dobrze będzie zaczynać powoli, uprzejmie - i dopiero stopniowo, w ruchu rozpędzać. W końcu tak samo Berni uczył przyspieszania w ustępowaniu zadem i przodem z ziemi. I nagradzać na razie sam początek przyspieszenia. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Na razie postępy są.

Jak się nad tym zastanawiam, to (jako młody kierowca, motoryzacyjnie) widzę sprawę tak: używałam sprzęgła (sygnał: uwaga, przygotuj się!), zmieniałam bieg, na wsteczny (sygnał do cofania), tylko gazu zapominałam użyć. A to przecież jazda jak do przodu - tyle, że do tyłu ;-)

Brak komentarzy: